09.04.2024, 21:54 ✶
Isaac zaśmiał się cicho pod nosem kiedy usłyszał o truskawkach. Tak, to on je zjadł. Lubił truskawki i skoro znalazł je na stole, to zapewne uznał, że można je zjeść. Na szczęście ciocia Henrietta podeszła do tego ze śmiechem, więc obyło się bez większych dramatów.
-To byłem ja. - Przytaknął, uśmiechając się lekko kącikiem ust i oczywiście od razu spojrzał na książkę. Uwielbiał czytać i nie stronił od mugolskich pozycji, więc Owen zdecydowanie zdobył całą jego uwagę. Zanim jednak zaczął mówić, dał kuzynowi przestrzeń żeby ten mógł doprowadzić się do porządku. Czekając, wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów i zapalił jednego. Stanął jednak nieco bardziej pod wiatr, żeby dym nie leciał na jego rozmówcę.
- Może papierosa? - Zaproponował, kiedy obaj już stali na pomoście, a Owen miał na sobie czystą koszulę.- Jak się miewają twoje siostry? Zawsze Ci zazdrościłem, że masz rodzeństwo. - Była to prawda, ponieważ Isaac był jedynakiem. Odkąd pamiętał, zawsze tego żałował. Mając siostrę lub brata, byłoby mu na pewno o wiele weselej.- Jeśli chodzi o ciotkę Henriette, to nie słyszałem żeby coś planowała, ale jak sam wiesz, to przez moją matkę prawie nikt się do nas nie odzywa. - Victoria Bagshot była krętaczem i wykorzystywaczką, która nie zapracowała sobie w żaden sposób na dobrą opinię wśród rodziny od strony swojego męża. Nie dość więc, że Isaac nie miał rodzeństwa, to jeszcze nie utrzymywał kontaktu ze swoim kuzynostwem.-Ciotka Margaret wspomniała, że ciotka Henrietta jej powiedziała, że tutaj będziesz. Ciocia mieszka całkiem blisko mnie, więc pomyślałem, że podejdę i zapytam czy wszystko w porządku. Chciała żebym pomalował jej płot, i przy okazji oczywiście nie wspominał nic o swojej matce, więc w trakcie malowania trochę sobie porozmawialiśmy na inne temay. Zachęciła mnie żebym również wybrał się na krótkie wakacje i sprawdził czy dobrze się czujesz. - Wyjaśnił, zaciągając się papierosem. Opowieść była po części prawdą, a po części kłamstwem, ale Trust me bro! Wszystko trzymało się kupy, prawda?
-Ale, ale! Drogi kuzynie, opowiedz mi lepiej o książce którą zamierzasz napisać. Coś o mugolskich legendach? Ta książka którą masz… - Chciał wskazać wolną ręką na książkę którą jeszcze przed chwilą Owen miał ze sobą. Zostawił ją w pokoju? Ale dlaczego? Przecież sam przed chwilą mówił, jaka była cenna. I tak właściwie, to po co szedł się schować kiedy oblał się tą herbatą? Wystarczyło szybkie, proste zaklęcie żeby zmyć z siebie plamę. Byli tutaj sami, w okolicy nie było żadnego mugola. Czyżby… Owen coś ukrywał? Dlaczego wcześniej tak bardzo się tym wszystkim przejął? Czyżby to był pretekst, żeby wrócić do środka? Co robił tam tak długo? Pisał jakąś wiadomość? Ale po co? Isaac uwielbiał zadawać sobie w głowie różne pytania, a potem szukać na nie odpowiedzi. Tym razem jednak nic mu się tutaj nie zgadzało! Czuł dziwny niepokój, jednak potrzebował jeszcze chwili, żeby zrozumieć swoje emocje...
-To byłem ja. - Przytaknął, uśmiechając się lekko kącikiem ust i oczywiście od razu spojrzał na książkę. Uwielbiał czytać i nie stronił od mugolskich pozycji, więc Owen zdecydowanie zdobył całą jego uwagę. Zanim jednak zaczął mówić, dał kuzynowi przestrzeń żeby ten mógł doprowadzić się do porządku. Czekając, wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów i zapalił jednego. Stanął jednak nieco bardziej pod wiatr, żeby dym nie leciał na jego rozmówcę.
- Może papierosa? - Zaproponował, kiedy obaj już stali na pomoście, a Owen miał na sobie czystą koszulę.- Jak się miewają twoje siostry? Zawsze Ci zazdrościłem, że masz rodzeństwo. - Była to prawda, ponieważ Isaac był jedynakiem. Odkąd pamiętał, zawsze tego żałował. Mając siostrę lub brata, byłoby mu na pewno o wiele weselej.- Jeśli chodzi o ciotkę Henriette, to nie słyszałem żeby coś planowała, ale jak sam wiesz, to przez moją matkę prawie nikt się do nas nie odzywa. - Victoria Bagshot była krętaczem i wykorzystywaczką, która nie zapracowała sobie w żaden sposób na dobrą opinię wśród rodziny od strony swojego męża. Nie dość więc, że Isaac nie miał rodzeństwa, to jeszcze nie utrzymywał kontaktu ze swoim kuzynostwem.-Ciotka Margaret wspomniała, że ciotka Henrietta jej powiedziała, że tutaj będziesz. Ciocia mieszka całkiem blisko mnie, więc pomyślałem, że podejdę i zapytam czy wszystko w porządku. Chciała żebym pomalował jej płot, i przy okazji oczywiście nie wspominał nic o swojej matce, więc w trakcie malowania trochę sobie porozmawialiśmy na inne temay. Zachęciła mnie żebym również wybrał się na krótkie wakacje i sprawdził czy dobrze się czujesz. - Wyjaśnił, zaciągając się papierosem. Opowieść była po części prawdą, a po części kłamstwem, ale Trust me bro! Wszystko trzymało się kupy, prawda?
-Ale, ale! Drogi kuzynie, opowiedz mi lepiej o książce którą zamierzasz napisać. Coś o mugolskich legendach? Ta książka którą masz… - Chciał wskazać wolną ręką na książkę którą jeszcze przed chwilą Owen miał ze sobą. Zostawił ją w pokoju? Ale dlaczego? Przecież sam przed chwilą mówił, jaka była cenna. I tak właściwie, to po co szedł się schować kiedy oblał się tą herbatą? Wystarczyło szybkie, proste zaklęcie żeby zmyć z siebie plamę. Byli tutaj sami, w okolicy nie było żadnego mugola. Czyżby… Owen coś ukrywał? Dlaczego wcześniej tak bardzo się tym wszystkim przejął? Czyżby to był pretekst, żeby wrócić do środka? Co robił tam tak długo? Pisał jakąś wiadomość? Ale po co? Isaac uwielbiał zadawać sobie w głowie różne pytania, a potem szukać na nie odpowiedzi. Tym razem jednak nic mu się tutaj nie zgadzało! Czuł dziwny niepokój, jednak potrzebował jeszcze chwili, żeby zrozumieć swoje emocje...