Przyjaźń, jaka łączyła go z Bertiem Bottem, sprawiała, że podchodził do tego wysyłania mu horoskopów z wyraźnym dystansem. Nie zamierzał się o to złościć. Po prostu nie traktował tego poważnie. Otrzymana dwa tygodnie temu informacja o ośrodku wypoczynkowym wzbudziła w nim większe zainteresowanie, niż cotygodniowy horoskop dla lwa. Jeśli chodzi o ten ośrodek wypoczynkowy to uwagę Philipa przyciągnęło przede wszystkim to jezioro, w którym można pływać i nad którego brzegiem można się opalać. Chciał również zwiedzić okolicę - odbyć długi spacer po tym lesie i zwiedzić ruiny średniowiecznego kościoła oraz wyruszyć na długie, piesze wędrówki po skalistych łąkach. Zamierzał porobić sporo zdjęć tak malowniczej okolicy. Wiedział o tym, że Bertie jest pasjonatem wędkarstwa i może sam spróbuje złowić jakąś rybę.
Nie przeszkadzała mu wesoła paplanina przyjaciela, tym bardziej że sam przychylał się do jego zdania. Malowniczy krajobraz tego miejsca urzekł go bez reszty. Z nieco mniejszym entuzjazmem podszedł do samego domku letniskowego. Należało od tego zacząć, że przywykł do zupełnie innego standardu. Zarówno część sypialna, jak i salonik sprawiały wrażenie przyzwoitych. W powietrzu dało się wyczuć zapach stęchlizny - Philip pozostawał wyczulony na nieprzyjemne zapachy. Będzie trzeba tutaj przewietrzyć. Na całe szczęście było tutaj czysto i na każdym z łóżek leżał komplet świeżej pościeli. Łóżko również odbiegało od standardów, do których był przyzwyczajony i prawdopodobnie nie będzie mu się dobrze spało. Słabo działająca elektryczność nie przeszkadzała mu zupełnie - dla czarodziejów pozostawała w zasadzie zbędna.
— Po drodze widziałem lodówkę turystyczną, mugole często ich używają... przyniosę nam piwo. — Po otworzeniu obu okien celem przewietrzenia tego domku, Philip postanowił sprawdzić czy aby na pewno te fotele są tak wygodne jak wychwalał je Bertie. Zamierzał to zrobić w odpowiednich warunkach i dlatego z wnętrza lodówki turystycznej wydobył dwie butelki piwa. Pierwszą z nich podał swojemu przyjacielowi. Dopiero wtedy usiadł w drugim fotelu, choć właściwym stwierdzeniem było to, że się zapadł w wysłużonym przez lata meblu. — Miałeś rację, bardzo wygodne. — Przyznał zadowolony. Pozostawało mieć nadzieję, że wysłużone meble wytrzymają przez cały ich pobyt w tym domku letniskowym. Uwolnił butelkę od zabezpieczającego ją kapsla, aby ugasić lekkie pragnienie pierwszym łykiem przyjemnie zimnego piwa.
To zdecydowanie był raj, w którym spędzi kilka dni na wszelakich aktywnościach sportowych, na zwiedzaniu z aparatem malowniczej okolicy i na wylegiwaniu się w pełnym słońcu.
!szaleństwoWindermere