07.04.2024, 16:42 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.04.2024, 16:46 przez Sophie Mulciber.)
Sophie przeczytała w gazecie, że blisko jeziora Windermere ma odbyć się festiwal alkoholi. Za niewielką opłatą, będzie mogła wynająć stoisko i zaprosić chętnych do degustacji swojej cytrynówki “Mulciber Moonshine”. Od kilku dni chodziła więc bardzo podekscytowana!
W dzień wyjazdu, do magicznej walizki spakowała aż trzydzieści butelek, ponieważ liczyła, że podczas degustacji ktoś na pewno skusi się na zakup. Wynajęła sobie również domek nad jeziorem, żeby przy okazji skorzystać z pięknej pogody. Była w naprawdę wyśmienitym nastroju! Dopóki nie zobaczyła wnętrza… i nie poczuła nieprzyjemnego zapachu stęchlizny, który rozchodził się w pomieszczeniu, w którym miała spać. Nie dość, że w środku było brzydko, to jeszcze śmierdziało. Ale, ale! To nie złamało ducha Sophie. Trudno, to przecież tylko jedna noc. Jakoś wytrzyma.
Usiadła więc na niewygodnym łóżku i wyciągneła z torebki ulotkę, aby upewnić się co do godziny rozpoczęcia targów.
-O nie… - Szepnęła sama do siebie i zatkała usta dłonią. Pomyliła daty. Targi mają odbyć się dopiero za tydzień! Jak to?! Jak mogła tak się pomylić? Poczuła, że wzbiera w nią złość na samą siebie. Westchnęła ciężko w irytacji. Wstała, kopnęła walizkę i ruszyła do wyjścia z domku. Musiała odetchnąć świeżym powietrzem!
Na zewnątrz praktycznie od razu natknęła się na kogoś obcego, kto postanowił się z nią przywitać. Nie chcąc uchodzić za niegrzeczna, postanowiła odpowiedzieć na przywitanie.
-Dzień dobry. - Odpowiedziała i spróbowała się uśmiechnąć, jednak kiepsko jej to wyszło. Wygładziła błękitną sukienkę którą miała na sobie i westchnęła głośno. Wyglądała na zirytowaną.
W dzień wyjazdu, do magicznej walizki spakowała aż trzydzieści butelek, ponieważ liczyła, że podczas degustacji ktoś na pewno skusi się na zakup. Wynajęła sobie również domek nad jeziorem, żeby przy okazji skorzystać z pięknej pogody. Była w naprawdę wyśmienitym nastroju! Dopóki nie zobaczyła wnętrza… i nie poczuła nieprzyjemnego zapachu stęchlizny, który rozchodził się w pomieszczeniu, w którym miała spać. Nie dość, że w środku było brzydko, to jeszcze śmierdziało. Ale, ale! To nie złamało ducha Sophie. Trudno, to przecież tylko jedna noc. Jakoś wytrzyma.
Usiadła więc na niewygodnym łóżku i wyciągneła z torebki ulotkę, aby upewnić się co do godziny rozpoczęcia targów.
-O nie… - Szepnęła sama do siebie i zatkała usta dłonią. Pomyliła daty. Targi mają odbyć się dopiero za tydzień! Jak to?! Jak mogła tak się pomylić? Poczuła, że wzbiera w nią złość na samą siebie. Westchnęła ciężko w irytacji. Wstała, kopnęła walizkę i ruszyła do wyjścia z domku. Musiała odetchnąć świeżym powietrzem!
Na zewnątrz praktycznie od razu natknęła się na kogoś obcego, kto postanowił się z nią przywitać. Nie chcąc uchodzić za niegrzeczna, postanowiła odpowiedzieć na przywitanie.
-Dzień dobry. - Odpowiedziała i spróbowała się uśmiechnąć, jednak kiepsko jej to wyszło. Wygładziła błękitną sukienkę którą miała na sobie i westchnęła głośno. Wyglądała na zirytowaną.