06.04.2024, 23:06 ✶
-Skoro nie lubisz alkoholu ani papierosów, to będę pamiętał, żeby już nigdy Ci ich nie proponować. A teraz bądź ze mną szczery i powiedz, co zazwyczaj jesz na śniadanie. Owsiankę? Tosty? Jajecznicę? Może nie wyglądam, ale dość dobrze gotuje. Jako stary kawaler musiałem jakoś nie umrzeć z głodu. - Mówił pogodnym tonem i patrzył jak Laurent łasi się do jego dłoni. Musiał przyznać, że był to całkiem uroczy widok.
-Ja słodki, a ty sprawiający problemy? Jest pan mistrzem oksymoronów, panie Prewett. - Opadł na łóżko. Czuł że był wykończony, i zastanawiał się czy nie wysłać sowy do Ministerstwa, że dzisiaj nie pojawi się w biurze. Praca tam i tak była tylko przykrywką, więc zazwyczaj grzecznie robił swoje, jednak nie traktował tego miejsca jako priorytet.
Oparł głowę na ręku, jak zwykle wnikliwie przyglądając się swojemu rozmówcy. Nie zdziwił go widok blizn, ponieważ przez ostatnie kilka godzin poznawał każdy kawałeczek ciała Laurenta. Było mu jednak trochę przykro, ponieważ chłopak najwyraźniej musiał przejść w swoim życiu przez ciężkie i nieprzyjemne chwilę. Bagshot miał nadzieję, że miniona noc nie przysporzy mu niepotrzebnych myśli lub wyrzutów sumienia.
-Tak, czuje się dostatecznie zdobyty, moje gratulacje. Nie było to trudne, prawda? - Zaśmiał się krótko w głos, bardziej sam z siebie. Widział, że był łatwy do zdobycia, chociaż zazwyczaj to on zdobywał. Dużo kobiet potrzebowało, żeby to mężczyzna pierwszy je czymś zainteresował.
- Łazienka jest naprzeciwko sypialni. W szafce są ręczniki i szczoteczka do zębów. Chcesz coś luźnego na przebranie? - Również zaczął podnosić się z łóżka. Przez ten czas pójdzie przygotowywać śniadanie.
Oprócz sypialni Isaaca oraz łazienki, na piętrze znajdowały się również dwa inne pokoje. Były one jednak zamknięte, więc mogło się tam znajdować dosłownie wszystko; Łazienka była dość spora i cała wykafelkowana na biało. Laurent miał do wyboru wannę lub prysznic. Isaac nie używał jednego płynu co mycia ciala, włosów oraz naczyń, więc chłopak spokojnie mógł skorzystać z podstawowych produktów do higieny. Na półce pod lustrem stały również ulubione perfumy Bagshota, których używał od wielu lat. Zapach Smokey Amber z nutą wanilii.
W międzyczasie Isaac zszedł do kuchni żeby przygotować śniadanie oraz drugą kawę. Pogoda była ładna i słońce powoli wychodziło zza chmur, więc mogli zjeść posiłek w ogrodzie. Miał zamiar zaproponować to Laureatowi, kiedy już zejdzie na dół. Żeby jednak dostać się do kuchni, Prewett będzie musiał przejść przez salon zawalony pudłami, w których znajdowały się stare wydania Proroka Codziennego. Isaac od kilku tygodni nadrabiał swoją jedenastoletnią nieobecność w kraju.
-Ja słodki, a ty sprawiający problemy? Jest pan mistrzem oksymoronów, panie Prewett. - Opadł na łóżko. Czuł że był wykończony, i zastanawiał się czy nie wysłać sowy do Ministerstwa, że dzisiaj nie pojawi się w biurze. Praca tam i tak była tylko przykrywką, więc zazwyczaj grzecznie robił swoje, jednak nie traktował tego miejsca jako priorytet.
Oparł głowę na ręku, jak zwykle wnikliwie przyglądając się swojemu rozmówcy. Nie zdziwił go widok blizn, ponieważ przez ostatnie kilka godzin poznawał każdy kawałeczek ciała Laurenta. Było mu jednak trochę przykro, ponieważ chłopak najwyraźniej musiał przejść w swoim życiu przez ciężkie i nieprzyjemne chwilę. Bagshot miał nadzieję, że miniona noc nie przysporzy mu niepotrzebnych myśli lub wyrzutów sumienia.
-Tak, czuje się dostatecznie zdobyty, moje gratulacje. Nie było to trudne, prawda? - Zaśmiał się krótko w głos, bardziej sam z siebie. Widział, że był łatwy do zdobycia, chociaż zazwyczaj to on zdobywał. Dużo kobiet potrzebowało, żeby to mężczyzna pierwszy je czymś zainteresował.
- Łazienka jest naprzeciwko sypialni. W szafce są ręczniki i szczoteczka do zębów. Chcesz coś luźnego na przebranie? - Również zaczął podnosić się z łóżka. Przez ten czas pójdzie przygotowywać śniadanie.
Oprócz sypialni Isaaca oraz łazienki, na piętrze znajdowały się również dwa inne pokoje. Były one jednak zamknięte, więc mogło się tam znajdować dosłownie wszystko; Łazienka była dość spora i cała wykafelkowana na biało. Laurent miał do wyboru wannę lub prysznic. Isaac nie używał jednego płynu co mycia ciala, włosów oraz naczyń, więc chłopak spokojnie mógł skorzystać z podstawowych produktów do higieny. Na półce pod lustrem stały również ulubione perfumy Bagshota, których używał od wielu lat. Zapach Smokey Amber z nutą wanilii.
W międzyczasie Isaac zszedł do kuchni żeby przygotować śniadanie oraz drugą kawę. Pogoda była ładna i słońce powoli wychodziło zza chmur, więc mogli zjeść posiłek w ogrodzie. Miał zamiar zaproponować to Laureatowi, kiedy już zejdzie na dół. Żeby jednak dostać się do kuchni, Prewett będzie musiał przejść przez salon zawalony pudłami, w których znajdowały się stare wydania Proroka Codziennego. Isaac od kilku tygodni nadrabiał swoją jedenastoletnią nieobecność w kraju.