28.03.2024, 23:14 ✶
Przestrzeń była specyficzna, ale słowa złego o niej nie powiedział, bo koniec końców ten dom ma się podobać Morpheusowi, nie jemu. Było mu jednak zabawnie w środku. [i]Tak się bawią bogaci?[/b] Nie był zły, Morpheus zarobił pieniądze uczciwie, a skoro je miał i były jego, to nie może je wydawać, jak chce. Sam sobie też przecież czasami coś kupi, zaszaleje, na przykład do wybrakowane krzesło w holu. Było cudowne, nie pasowało mu do niczego, ale kupił je sam, bo go było stać i miał na to ochotę.
Pokręcił głową na propozycje papierosa i zaraz odruchowo nieco spłycił oddech czując, kłęby śmierdzącego dymu dookoła. Znów złego słowa nie powiedział. Niech palą, jak chcą, nie jest u siebie, aby mówić im co mają robić. Za to ze zdziwieniem popatrzył na Bag-Shota, zerknął na swoje ubrania. Nie umiał odpowiedzieć na jego pytanie przez solidną sekundę. A jeśli mu zimno, to co będzie? Co sie stanie? Będzie tylko upierdliwym problemem i nie zdziwiłby się gdyby Anthony rzucił przez to złośliwy komentarz, na który Morpheus może by przewrócił oczyma. Czy by go obronił? Em... Nie sądził? Ale tez tego nie oczekiwał, bo to nie tak, że byli razem czy słowa jakoś go krzywdzą.
-Nie, to... odźwieżające.-wydukał w końcu z siebie, nadal zbity z tropu pytaniem. Ale chociaż odpowiedział, nie zostawiająć go bez odpowiedzi, więc nie jest źle. Rozmowa szła dalej, zostawiając go w spokoju. Później też pokazało się tajemne zamurowane przejście... Pięknie. Przekleństwo pogody i katakumby pod domem. Sam wolałby pod domem piwnice, w której mógłby spokojnie składować kilogramy jabłek i marchwi dla siebie i koni.
Pokręcił głową na propozycje papierosa i zaraz odruchowo nieco spłycił oddech czując, kłęby śmierdzącego dymu dookoła. Znów złego słowa nie powiedział. Niech palą, jak chcą, nie jest u siebie, aby mówić im co mają robić. Za to ze zdziwieniem popatrzył na Bag-Shota, zerknął na swoje ubrania. Nie umiał odpowiedzieć na jego pytanie przez solidną sekundę. A jeśli mu zimno, to co będzie? Co sie stanie? Będzie tylko upierdliwym problemem i nie zdziwiłby się gdyby Anthony rzucił przez to złośliwy komentarz, na który Morpheus może by przewrócił oczyma. Czy by go obronił? Em... Nie sądził? Ale tez tego nie oczekiwał, bo to nie tak, że byli razem czy słowa jakoś go krzywdzą.
-Nie, to... odźwieżające.-wydukał w końcu z siebie, nadal zbity z tropu pytaniem. Ale chociaż odpowiedział, nie zostawiająć go bez odpowiedzi, więc nie jest źle. Rozmowa szła dalej, zostawiając go w spokoju. Później też pokazało się tajemne zamurowane przejście... Pięknie. Przekleństwo pogody i katakumby pod domem. Sam wolałby pod domem piwnice, w której mógłby spokojnie składować kilogramy jabłek i marchwi dla siebie i koni.