27.03.2024, 10:04 ✶
Florence tylko uniosła lekko brwi na pytanie Geraldine. Nie czuła potrzeby odpowiadania na nie, i to wcale nie dlatego, że było skierowane do Erika Longbottoma. Przecież to było tak oczywiste, że nie wymagało żadnego komentarza. Zdaniem Florence zdjęcie Yaxley mogłoby znaleźć się w słowniku obok definicji słowa „lekkomyślność”. Miała jednak słabość do Geraldine od czasów, gdy obie były jeszcze w Hogwarcie, zwykle więc starała się nie oceniać i nie zwracać na to większej uwagi. W końcu Yaxley była dorosła.
– To że jakiś narząd istnieje, nie oznacza, że jest w pełni funkcjonalny i odpowiednio wykorzystywany… ale pan chyba też brał udział w tym treningu, prawda? – odparła za to na ich wymianę zdań, odnośnie tego, że jest jeszcze co wstrząsać i że mózg walczy wbrew woli właścicielki. – Podważasz moją diagnozę, Geraldine? – spytała uprzejmie Florence, zwracając na kobietę spojrzenie jasnych oczu. Gdyby na miejscu Yaxley siedział ktokolwiek inny, pewnie usłyszałby jeszcze parę słów, ale w tym wypadku Florence trochę się powstrzymała.
Może i bywało gorzej, ale to że bywało gorzej, nie oznaczało, że teraz nie będzie źle. I że ten uraz nie mógł doprowadzić go pogorszenia sytuacji.
– Jeżeli zaczniesz od razu biegać, pogorszysz tylko swój stan i trafisz do szpitala. Jeśli zabraknie ci szczęścia, może się to skończyć jeszcze gorzej. Zdają się sytuacje, w których ktoś po urazie głowy po prostu umiera.
Wprawdzie Bulstrode sprawiła, czy nie ma obrzęku ani jakichś krwiaków i podała Geraldine odpowiedni eliksir, więc nie powinno być aż tak dramatycznie, ale wolała jasno zaznaczyć: z urazami głowy nie ma żartów. Mogły wydawać się mało poważne, bo krew nie tryskała na prawo i lewo, sprawa jednak w istocie przedstawiała się zupełnie inaczej.
– Oczywiście, dobrze przekazać bratu zalecenia, ale jestem pewna, że skoro Geraldine obiecała odpoczywać przez dobę, nie złamie danego słowa – powiedziała uzdrowicielka, wciąż tym samym, przesadnie uprzejmym tonem, rzucając przy tych ostatnich słowach jeszcze jedno spojrzenie Yaxley. Oj, gdyby ta trafiła tutaj w ciągu najbliższej doby, bo nie dostosowała się do zaleceń, to chyba Florence szlag by trafił na miejscu. Prawie tak jak wtedy, gdy zorientowała się, że z magazynu znikła część eliksirów i stan na półkach nie zgadza się z tym w książkach. – Dostała dokładnie taką dawkę, jakiej potrzebuje, panie Longbottom. Przedawkowanie eliksirów może mieć równie poważne skutki, jak ich nie zażycie. Jeżeli natomiast chodzi o lekarstwo na zdrowy rozsądek, to takiego jeszcze nie wynaleziono. Ale jeśli kiedyś udałoby się panu dowiedzieć o jego istnieniu, proszę mnie poinformować, znam kilka osób, którym chętnie sprezentowałabym kilka porcji.
Westchnęła tylko i pokręciła lekko głową. Chyba niezbyt wierzyła w to, że nie spotkają się niedługo w podobnych okolicznościach – i nawet nie próbowała Geraldine sugerować, żeby uważała.
– Za dwie godziny zażyj jeszcze porcję wigginowego, żeby rana na głowie się nie otworzyła. Jeżeli go nie masz, dam ci na razie fiolkę z moich prywatnych zapasów.
Prywatnych, oczywiście, nie szpitalnych. Te szpitalne były dokładnie ewidencjonowane i podawane pacjentom w samym szpitalu. Florence jednak zawsze nosiła w torbie niewielki zestaw z opatrunkami i podstawowymi miksturami, ot tak na wszelki wypadek.
@Erik Longbottom @Geraldine Yaxley
– To że jakiś narząd istnieje, nie oznacza, że jest w pełni funkcjonalny i odpowiednio wykorzystywany… ale pan chyba też brał udział w tym treningu, prawda? – odparła za to na ich wymianę zdań, odnośnie tego, że jest jeszcze co wstrząsać i że mózg walczy wbrew woli właścicielki. – Podważasz moją diagnozę, Geraldine? – spytała uprzejmie Florence, zwracając na kobietę spojrzenie jasnych oczu. Gdyby na miejscu Yaxley siedział ktokolwiek inny, pewnie usłyszałby jeszcze parę słów, ale w tym wypadku Florence trochę się powstrzymała.
Może i bywało gorzej, ale to że bywało gorzej, nie oznaczało, że teraz nie będzie źle. I że ten uraz nie mógł doprowadzić go pogorszenia sytuacji.
– Jeżeli zaczniesz od razu biegać, pogorszysz tylko swój stan i trafisz do szpitala. Jeśli zabraknie ci szczęścia, może się to skończyć jeszcze gorzej. Zdają się sytuacje, w których ktoś po urazie głowy po prostu umiera.
Wprawdzie Bulstrode sprawiła, czy nie ma obrzęku ani jakichś krwiaków i podała Geraldine odpowiedni eliksir, więc nie powinno być aż tak dramatycznie, ale wolała jasno zaznaczyć: z urazami głowy nie ma żartów. Mogły wydawać się mało poważne, bo krew nie tryskała na prawo i lewo, sprawa jednak w istocie przedstawiała się zupełnie inaczej.
– Oczywiście, dobrze przekazać bratu zalecenia, ale jestem pewna, że skoro Geraldine obiecała odpoczywać przez dobę, nie złamie danego słowa – powiedziała uzdrowicielka, wciąż tym samym, przesadnie uprzejmym tonem, rzucając przy tych ostatnich słowach jeszcze jedno spojrzenie Yaxley. Oj, gdyby ta trafiła tutaj w ciągu najbliższej doby, bo nie dostosowała się do zaleceń, to chyba Florence szlag by trafił na miejscu. Prawie tak jak wtedy, gdy zorientowała się, że z magazynu znikła część eliksirów i stan na półkach nie zgadza się z tym w książkach. – Dostała dokładnie taką dawkę, jakiej potrzebuje, panie Longbottom. Przedawkowanie eliksirów może mieć równie poważne skutki, jak ich nie zażycie. Jeżeli natomiast chodzi o lekarstwo na zdrowy rozsądek, to takiego jeszcze nie wynaleziono. Ale jeśli kiedyś udałoby się panu dowiedzieć o jego istnieniu, proszę mnie poinformować, znam kilka osób, którym chętnie sprezentowałabym kilka porcji.
Westchnęła tylko i pokręciła lekko głową. Chyba niezbyt wierzyła w to, że nie spotkają się niedługo w podobnych okolicznościach – i nawet nie próbowała Geraldine sugerować, żeby uważała.
– Za dwie godziny zażyj jeszcze porcję wigginowego, żeby rana na głowie się nie otworzyła. Jeżeli go nie masz, dam ci na razie fiolkę z moich prywatnych zapasów.
Prywatnych, oczywiście, nie szpitalnych. Te szpitalne były dokładnie ewidencjonowane i podawane pacjentom w samym szpitalu. Florence jednak zawsze nosiła w torbie niewielki zestaw z opatrunkami i podstawowymi miksturami, ot tak na wszelki wypadek.
@Erik Longbottom @Geraldine Yaxley