Morpheus parsknął na tę oczywistą grę skojarzeniami, zwłaszcza w kontekście tego, jak często różdżka stanowiła bardzo prymitywny eufemizm na męskie narządy płciowe. Doprawdy, Shafiq mógłby się bardziej postarać, ale w rzeczywistości nawet wyższe sfery miały swój mało subtelny, niemal kloaczny humor. Słowa Antoniusza zignorował, nie tylko dlatego, że były w łacinie, którą Longbottom znał trzy po trzy, zaskakująco mało była mu potrzebna przez lata pracy, a jak wiadomo, nieużywany organ zanika, ale również ponieważ nie zamierzał z tym dyskutować. Neil był humorzasty, ale Morpheus go lubił. Nie tylko za fizyczne aspekty. Stanowił swoiste novum w życiu czarodzieja, który żył tylko i wyłącznie w społeczności magicznej. Mikser, Morpheus nawet nie wiedział co to jest, jedynie że musi pomagać do przygotowywania ciast w jakiś sposób. Domyślne wybory Neila i Morpheusa różniły się tak mocno, że fascynowały Niewymownego. Poza tym był też aspekt głupoty.
Neil mógł jednym ugryzieniem zniszczyć całe życie Morpheusa. Miał taką władzę w swoich szczękach, ogarniętych klątwą likantropii. Nie zamierzał oszukiwać, że egzotyczna uroda oraz francuski akcent nie dodawały uroku, a Shafiq mógł tylko wywracać oczami na to jak bardzo w typie Morpheusa był młody czarodziej.
— Czyli jednak planujesz postawić na swoim i będziemy sąsiadami? Nie będziesz miał mnie dosyć po kilku miesiącach? — zapytał Anthonego, strzepując do popielniczki popiół. — Jak myślisz, kiedy będziemy mogli dokonać oględzin, jak bardzo nawiedzona jest posiadłość i czy nadaje się w ogóle do remontu? Marzy mi się cztero metrowy posąg Ateny w hallu, ale to się uda tylko, jeśli posadzka wytrzyma taki ciężar.
Mówił, starając się nie myśleć o tym, że Neil chyba miał z czymś problem, ale nie mógł określić z czym. Jakże mocno brakowało mu spojrzenia, które podsuwało wszelkie możliwe wskazówki na temat ludzi dookoła niego oraz ich przeżyć. Nie tylko w formie Trzeciego Oka, ale również w zwyczajnej obserwacji mimiki i reakcji, mimowolnych, w sytuacjach stresowych, a takimi zawsze były wizyty w szpitalu.