• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Lecznica Dusz Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind

Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#12
24.03.2024, 22:57  ✶  
Siedziała okrakiem na drewnianej podłodze w ciemnym korytarzu małego mieszkanka, obleganego przez rodzeństwo Moody i ich zapodzianą w czasie i przestrzeni kuzyneczkę Effie. Kręciło jej się w głowie, na ustach i w nosie czuła kwaskowaty posmak własnych wymiocin doprawionych miodową wódką, która wchodziła równie łatwo, jak wychodziła. Miała już bose stopy, szpilki w których i tak nie potrafiła za bardzo chodzić, a już na pewno nie w tym stanie, leżały gdzieś. Jeden obcas zwisał żałośnie, ale nie obchodziło jej to wcale, nie założy ich nigdy więcej.
– brak strachu prowadzi do brawury – Gdyby nie to, że znowu chciało jej się rzygać, rzuciłaby jakimś światłym komentarzem, żeby przestał pierdolić. Tyle razy jej to mówił, tyle razy powtarzał jak mantrę i chuja to dało. Brawura, srawura, jak inaczej mogła poczuć, że w ogóle żyje?

Szarpnięcie wepchnęło ją do ciasnej, śmierdzącej łazienki, pełnej porozrzucanych gratów, pizdyliarda zakurzonych buteleczek, szamponików, kosmetyków, nigdy nie otworzonych gówien zachęcających ją do udawania kobiety. Czuła jak silna ręka trzyma jej skołtunione, lepkie od potu i śliny włosy. Przytłumione neurony mgliście przypominały, że powinno ją to boleć, powinno nie być w niej na to zgody, na takie ustawianie do pionu, ale ona potrafiła tylko gardłowo się śmiać, bezgłośnie zwisać na chwycie, jak te śmieszne zasuszone główki z Błędnego Rycerza.
– gdzie byłaś?! – głos wniknął do czaszki, nakazujący, domagający się odpowiedzi. Dlaczego nigdy nie zadał właściwego pytania? Nie "gdzie" a "po co"? Czy wtedy powiedziałaby mu, że chciała tylko poczuć jego dłoń, poczuć tak dosadnie jego szorstką uwagę na wyłączność, by mieć pewność, że o niej nie zapomniał? Że patrzy na pomiętą, niedopiętą bluzkę i chce zabić kogokolwiek, kto jej to zrobił? Czy naprawdę chciała tak wiele?

– patrz na mnie – rozkaz zawisł w powietrzu, a ona zamrugała gwałtownie, strzepując reszti łez i zapodzianych snów, z przerażeniem zdając sobie sprawę, że lodowata ciemność oblepiała ją znowu. Uderzenie serca, dwa płytkie, rwane spazmatycznie oddechy w przeświadczeniu, że to wszystko było kłamstwem, zmyślną tortura przebiegłego czarnoksiężnika, który znał się na rzeczy, który wiedział że crucio to tylko zabawa końcówkami nerwów, a prawdziwe cierpienie zaczynało się wtedy, gdy dawało się i odbierało to, co prawdziwie umiłowało czyjeś serce.

Strach zabijał duszę, jej duszę.

Drobna dłoń wystrzeliła momentalnie ku jego twarzy, która powinna być tak blisko i rzeczywiście, napotkawszy opór, dziewczyna wytężyła zmysły zmuszając je do współpracy.
– ...niech przejdzie po mnie i przeze mnie... – jej wargi poruszyły się bezgłośnie, drżące palce, które przed chwilą niemal do krwi znaczyły jego skórę, teraz zaskakująco delikatne, pomagały oczom odtwarzać obraz, podpowiadały szeptem dziesięciu suflerów kształt szczęki, fakturę zarostu, krzywiznę zrośniętego nosa, drobne blizny szepczące o dawnych starciach. Tkała go pajęczyną rzeczywistości, tkała pospiesznie wspomnieniem i obecnym doświadczeniem, będąc esencją pragnienia, potrzebując być znów złapaną w sidła tu i teraz, w sidła rzeczywistości, w której byli razem w jednym czasie i przestrzeni. I w końcu mimo pomroku rozkwitającego czerwcowego wieczoru, dostrzegła dwie utkwione w niej lśniące czernią studnie, tkwiące pośród zaborczej nicości.

– Czy ja żyję? Czy Ty jesteś prawdziwy? – wyskamlała w końcu, głosem wyzbytym piachu, a źrenice rozlały się po oku, redukując tęczówki do wąskiego, złotego pierścienia. – z.... złap mnie mocno proszę, złap i nie pozwól, by to znów mnie zabrało. Chce, potrzebuje... ja... potrzebuję Cię poczuć, tak bardzo chcę, żebyś był prawdziwy... – słowa sypały się jak perły w wąskiej alejce, pełne rozpaczy i nadziei, pełne współodczuwanego lęku o ulotność spotkania po wieczności bez siebie na wzajem.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (3975), Millie Moody (4374)




Wiadomości w tym wątku
Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 21.02.2024, 10:02
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 23.02.2024, 12:36
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 06.03.2024, 11:53
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 07.03.2024, 15:28
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 08.03.2024, 15:11
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 08.03.2024, 17:14
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 13.03.2024, 00:57
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 13.03.2024, 09:38
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 18.03.2024, 02:26
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 19.03.2024, 14:21
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 24.03.2024, 21:17
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 24.03.2024, 22:57
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 30.03.2024, 13:02
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 31.03.2024, 23:41
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 09.04.2024, 21:37
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 13.04.2024, 13:10

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa