Mieli czas. Całą noc. Może i jutrzejszy dzień? Zależy na kiedy Robert potrzebował mieć gotową piwnicę. Ewentualnie Nicholas zostawiłby mu klucze i pozwolił samemu urządzić, gdyby konieczne było jutro nad tym popracować. Zaś Travers musiałby udać się do pracy. Trzeba było funkcjonować tak, jakby nic się ważnego nie działo. Zwyczajny remont piwnicy.
Meble były zachowane w dość dobrym stanie. Do wykorzystania. Nicholas miał ich jak widać trochę nadmiar a niepotrzebne, w zbyt dużej ilości, pozostawała w innych pomieszczeniach. Widocznie dobrze zrobił, że nie zamierzał ich na razie sprzedawać, czy inaczej pozbywać. Uznając, że może kiedyś okażą się przydatne.
Na pytanie Roberta, Nicholas przyjrzał się tym pomieszczeniom o jakich mówił. Całą ściana tej trójki. Nie widział w tym problemu.
- Wydaje mi się, że da radę. Jeżeli te drzwi, zamontuje się na złączeniu ścianą bliźniaczych pomieszczeń.Wskazał te drzwi, które były najbliżej jego pracowni, należące do drugiego pomieszczenia bliźniaczego. Można było je zamontować na tyłach, gdzie przejście do niego byłoby wtedy przez pierwsze bliźniacze pomieszczenie.
- Z kolei te, można zamontować od środka jednego z tych dwóch.
Żadna filozofia. A i małe pomieszczenie nie było dostępne od strony korytarza, ale od środka jednego z bliźniaczych pokoi.
- Jeżeli już chcesz zablokować dosłownie wejście do nich. Czyli, zlikwidować te drzwi także.
Tu wskazał na znajdujące się przy pierwszym pokoju bliźniaczym.
- Jest taka opcja, aby dostać się do piwnicy innym wejściem.
O tym rozwiązaniu, nie wspominał wcześniej. Zapomniane przejście. Ukryte w tym domu.
Zaprowadził Roberta do pierwszego pokoju bliźniaczego, gdzie stały puste regały. Wyjął różdżkę i z pomocą odpowiedniego zaklęcia, odsunął regał stojący pod samą ścianą w narożniku. Warto zaznaczyć, że wszystko stało po lewej stronie od wejścia, wzdłuż ściany. Odsłonięta przestrzeń ukazała zakurzone drewniane drzwi. Schowawszy różdżkę, jak i później klucze, Nicholas podszedł do nich i musiał użyć dużej siły, aby pociągnąć, żeby otworzyć je do środka do siebie. Na jego wzrost były za niskie. Aby wejść, musiałby się schylić. Były wielkości średniej wzrostu ludzi, może z tak 175- 180 cm weszliby spokojnie.
Wewnątrz było bardzo ciemno, wiało chłodem, drewnem, ziemią. Żadnego światła. Wyglądało na tunel. Bunkier?
Wyjaśnił i zaprezentował przejście niespodziankę Robertowi. Dobre rozwiązanie, gdyby w jakimś stopniu, magia zawiodła. Zostawił to do decyzji Roberta. Na razie nie zamykał. Chyba, że takie padnie polecenie.
- Możemy także te drzwi z tego pokoju przenieść na drugą stronę.
Wskazał ścianę za sekretarzykiem.
- Wtedy droga jest odcięta na długości ściany od korytarza i wejście tutaj odbyłoby się przez to drugie duże pomieszczenie. Od tamtej strony można zabarykadować.
Podał kolejne rozwiązanie.
- Jestem w posiadaniu planów tego domu i piwnicy, gdybyś był zainteresowany.
Dodał. Być może okażą się bardziej pomocne. Ale to też musieliby przejść do innego pomieszczenia, gdzie Nicholas je trzymał. W miedzy czasie wysłuchał propozycji i uwag Mulcibera. Świstokliki były dobrym rozwiązaniem. Nawet jak na jednorazowe, pozwolą zapamiętać członkom spotkania w wizualizacji pokoju, gdzie mają się teleportować.
Miło ze strony Mistrza, że wziął pod uwagę także bezpieczeństwo Nicholasa. Jak już wcześniej mu o tym wspomniał. Chciał mu je zapewnić, za to, że użycza mu część piwnicy do organizacji spotkań.
Kiedy znów znaleźli się na korytarzu, Robert zwrócił szczególną uwagę na zabezpieczenie jego pracowni jak i schodów. Na które Nicholas zwrócił także uwagę. Lecz westchnął. Na już niczego nie wymyśli.
- Pracuję nad tym, ale jeszcze nic nie udało mi się wykombinować. A z pieczętowaniem jestem jeszcze do tyłu. Nawet nie wiem czy uda mi się to opanować. Narzucić jakieś zaklęcia maskujące?Doceniał pomoc Mulcibera i kiedy ten zaoferował się, że może coś zaproponować, bardziej skupił na niego swoją uwagę.
- Jestem otwarty na propozycje.
Zaznaczył. Czekając z zainteresowaniem, jak Robert mógłby mu z tym pomóc.