20.03.2024, 20:32 ✶
Rodolphus głównie przysłuchiwał się tej wymianie zdań. Wodził wzrokiem od jednej do drugiej postaci i po prostu zapamiętywał informacje, które wychodziły z ich ust. Nie bardzo miał co dodać poza jednym szczegółem, który rzucił mu się w uszy.
- Jeśli chodzi o przemianę w kogoś innego, mogę z tym pomóc - odezwał się w końcu, gdy nastąpiła dłuższa przerwa w wypowiedziach pozostałych. - Potrafię trwale transmutować wygląd innych osób, a potem przywrócić go do poprzedniego stanu. Jest to o wiele praktyczniejsze od ewentualnego eliksiru wielosokowego, bo nie ma ryzyka, że nagle przestanie działać.
Jeżeli jednak Robert będzie chciał rozmawiać z tą całą Mewką, nie będzie się wtrącał czy go przekonywał, zwłaszcza jeśli Stanley za nią ręczył. Doskonale zdawał sobie sprawę, że w kwestii transmutacji wyglądu lepiej było polegać na kimś, kto potrafił sam się przemienić - bo nie naruszy to wyglądu samych pozostałych. Z drugiej strony to zawsze było ryzyko wprowadzania kogoś innego do tego całego skomplikowanego planu, komu być może nie do końca tak bardzo zależało na jego wykonaniu, jak im samym.
- Jeśli chodzi o przemianę w kogoś innego, mogę z tym pomóc - odezwał się w końcu, gdy nastąpiła dłuższa przerwa w wypowiedziach pozostałych. - Potrafię trwale transmutować wygląd innych osób, a potem przywrócić go do poprzedniego stanu. Jest to o wiele praktyczniejsze od ewentualnego eliksiru wielosokowego, bo nie ma ryzyka, że nagle przestanie działać.
Jeżeli jednak Robert będzie chciał rozmawiać z tą całą Mewką, nie będzie się wtrącał czy go przekonywał, zwłaszcza jeśli Stanley za nią ręczył. Doskonale zdawał sobie sprawę, że w kwestii transmutacji wyglądu lepiej było polegać na kimś, kto potrafił sam się przemienić - bo nie naruszy to wyglądu samych pozostałych. Z drugiej strony to zawsze było ryzyko wprowadzania kogoś innego do tego całego skomplikowanego planu, komu być może nie do końca tak bardzo zależało na jego wykonaniu, jak im samym.