Ger potrafiła być szybka, naprawdę. Nie miała więc problemu z tym, żeby dogonić niedźwiedzia. Tyle, że w pewnej chwili gdzieś zniknął. Jakim kurwa cudem, zniknął? Przecież siedziała mu na ogonie, biegła za nim cały czas. Nie mógł uciec daleko, nie było takiej opcji, nie ma szans. Szczególnie, że był ranny, tak czy siak wytropiłaby go dalej po śladach krwi, które za sobą zostawiał. Przed nią się już ten misiek nie ukryje. W lewej ręce trzymała srebrny sztylet, gotowa na każdą ewentualność, kto wie, jak bowiem zareaguje rozjuszone zwierzę. Zdawała sobie sprawę, że zranienie potrafiło je bardzo rozwścieczyć.
Zauważyła ruch za konarem drzewa. - Tu jesteś. - Mruknęła pod nosem i ruszyła w jego kierunku. Była już bliska, dochodziła do miejsca, w którym widziała ruch. Tyle, że gdy podeszła do niego to zamarła.
Nie było tam niedźwiedzia, tylko człowiek. UPS.
Ona nadal nie sięgała po różdżkę, kiedy miała w ręku sztylet - czuła się bezpiecznie, nie bała się magii, nie kiedy mogła bardzo szybko obronić się dzięki sprawności fizycznej swojego ciała.
Może powinna go tu tak zostawić, udawać, że nie jest odpowiedzialna za to wydarzenie, tyle, że wtedy mogliby jej szukać, zważając na to jak wyglądała, cóż mogła się spodziewać, że jeśli wniesie gdzieś skargę, to znajdą ją prędzej, czy później. Niewiele po świecie chodziło kobiet, które wyglądały podobnie do niej. Jej 188 centymetrów wzrostu ciężko było przegapić.
Schowała sztylet, żeby go jeszcze bardziej nie wystraszyć, co za ironia, że trafiła na animaga, którym sama przecież była. Na szczęście zwierzę, w które się transmutowała raczej budziło wstręt, niżeli chciało zachęcić łowców do polowania na nie. - Trochę głupio wyszło. - Zaczęła mówić wsadzając sobie przy tym fajkę do ust, odpaliła ją swoją zapalniczką Zippo, mugolską. Zaciągnęła się dymem, żeby ułożyć sobie to wszystko w głowie.
No trafiła go, był to fakt, którego nie da się podważyć, na całe szczęście nie celowała w głowę, bo miałaby większy problem, ręką, noga, to nie było nic ważnego. - Pomóc ci wstać? - Zapytała jeszcze zachowując odpowiednią odległość między nimi, bo nie miała zamiaru podchodzić do niego, jeśli nie będzie tego potrzebował.