19.03.2024, 14:50 ✶
- Albo dużo lepiej opanować rzucanie ochronnych zaklęć na kanapę - przytaknął Cathal. On z błotem i psią sierścią miał mniejszy problem niż Ulysses, bo podczas podróży nawykł do naprawdę różnych warunków. Może drażniłyby go bardziej, gdyby nie był czarodziejem, ale wymiecenie sierści czy błota za okno za pomocą paru czarów nie stanowiło wielkiego problemu i nie zmuszało go do chwytania za ścierę (pod kątem takich rzeczy Shafiq potrafił być bardzo leniwy.) - Ewentualnie można spróbować poszukać mu domu, ale wątpię, żeby czarodzieje chcieli niemagicznego psa, a nie znam zbyt wielu mugoli - dodał, spoglądając na Cavalla. Ten, z dużym wyczuciem chwili, podsunął Shafiqowi łeb do głaskania.
Cathal byłby skłonny przekazać zwierzaka w dobre ręce. Był człowiekiem, który nie zapuszczał głębokich kojarzeni, przywiązany był zaledwie do paru osób, a i z nimi nie musiał mieć ciągłych kontaktów. Lubił tego psa, zaczął się już do niego po tych dwóch miesiącach przyzwyczajać, ale też nie był to moment, w którym w wypadku jego oddania czułby duży brak, gdyby Ulysses uznał, że zwierzak w domu jest jednak trudny do wytrzymania.
- Chociaż mi tu nie przeszkadza. Polubiłem go - dorzucił jeszcze na wypadek, gdyby Rookwood uznał, że właściwie to Cathal chce się pozbyć Cavalla i jest problemem fakt, że ten został tutaj sprawdzony, a w ogóle to najlepiej byłoby od razu ruszyć na poszukiwanie nowych właścicieli.
Poklepał Cavalla po łbie, a potem też zabrał się za ściąganie z półek gipsowych królików. Tego z książką w ręku ("Będzie idealny do biblioteki"), tego paskudnego, z różowo - zielonej ceramiki ("postawimy go w pokoju pana domu"), i w żółtej sukience ("idealny do pokoju z rodowymi portretami") i tego białego w ciemnym kaftanie ("raz taki mi się śnił"). Wszystkie trafiały do pudła, a potem miały pojawić się w rezydencji Gauntów...
Cathal byłby skłonny przekazać zwierzaka w dobre ręce. Był człowiekiem, który nie zapuszczał głębokich kojarzeni, przywiązany był zaledwie do paru osób, a i z nimi nie musiał mieć ciągłych kontaktów. Lubił tego psa, zaczął się już do niego po tych dwóch miesiącach przyzwyczajać, ale też nie był to moment, w którym w wypadku jego oddania czułby duży brak, gdyby Ulysses uznał, że zwierzak w domu jest jednak trudny do wytrzymania.
- Chociaż mi tu nie przeszkadza. Polubiłem go - dorzucił jeszcze na wypadek, gdyby Rookwood uznał, że właściwie to Cathal chce się pozbyć Cavalla i jest problemem fakt, że ten został tutaj sprawdzony, a w ogóle to najlepiej byłoby od razu ruszyć na poszukiwanie nowych właścicieli.
Poklepał Cavalla po łbie, a potem też zabrał się za ściąganie z półek gipsowych królików. Tego z książką w ręku ("Będzie idealny do biblioteki"), tego paskudnego, z różowo - zielonej ceramiki ("postawimy go w pokoju pana domu"), i w żółtej sukience ("idealny do pokoju z rodowymi portretami") i tego białego w ciemnym kaftanie ("raz taki mi się śnił"). Wszystkie trafiały do pudła, a potem miały pojawić się w rezydencji Gauntów...
Koniec sesji