• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Lecznica Dusz Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind

Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#10
19.03.2024, 14:21  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.03.2024, 14:25 przez Millie Moody.)  
Bezsenna, bezwonna, bezrozumna noc, kolejna pośród szelestu kartek, wchłaniania i wypuszczania z siebie historii jak dymu papierosowego, przeglądania cudzych myśli, w perwersyjnym ułożeniu stalkera, pragnącego wiedzieć wszystko o ludziach, nie ważne czy zmyślonych, czy prawdziwych. Słowa, słowa, wszędzie przetaczały się słowa zabijające najdrogocenniejszy kruszec ludzkiego życia, czas przesypujący się łzami martwych gwiazd, krojony wahadłem ostrym jak kraniec kostuszej kosy.

A więc był człowiek, więzień, który uczył innych więźniów wierszy, a wiersze pozwalały mu i im przetrwać. To było nie tylko braterstwo słów, bezmagiczna mantra zaklinająca więzi, między ludźmi zakutymi w kajdany. To było coś więcej... Gwarancja posiadania siebie. Wiersz w głowie był nie do wydobycia przez okrutnego wroga, nie do okradnięcia, odarcia, wiersz był własnością pozwalającą zachować wolność wewnątrz klatki.

Teraz gdy była tutaj, gdy rozdarła błonę, a rzeczywistość wyrzygała ją na chłodną przestrzeń lecznicy, poczuła jego strach i zadrżała w nim jak osika na lutowym wietrze. Dreszcz naprężył kościsty łuk, tak łatwy do wyczucia pod palcami przez cienką warstwę bieli. Głowę jeszcze mocniej wczepiła w niego, chłonąc doznanie prawdziwości istnienia. Prozy mydła i potu, abstrakcji otaczającej ich sterylności chloru chowanego za płatkami jaśminu, dychotomii szaleństwa tego przeklętego miejsca i spokoju dogasającego czerwcowego wieczoru.

Pierwej pomyślała, że chce ją odsunąć od siebie, instynktownie wygięła palce w krucze szpony, rozpaczliwie zagarniając go do siebie, więcej, mocniej, coraz bardziej odczuwając wszechogarniający głód i boleść serca, wynikającą ze świadomości barier rzeczywistej materii i ofiarowanego im przez Los czasu, pragnąc coraz zachłanniej wszystko i na zawsze. Lustra jej duszy lśniły wieczornym zachodem, skąpane we łzach, chaotycznie śledzące jego ciało i później twarz, w rozpaczy i strachu, upewniające się i wątpiące podobnie temu co i on czuł, o czym jej mówił. Nie sięgnęła spojrzeniem jego oczu, w drżeniu spłyconego oddechu, gdy na wargach same z siebie ukształtowały się słowa wiersza, który dawał jej wolność, który uznała za swój:

– Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. – szept nacichał w ich mieszającej się woni, w łomocie serc, które w końcu się odzyskały, a strata tak dobitnie ukazała im wzajemnie swoją wartość. Łatwo było kochać w czasach dobrobytu, łatwo było kpić i szydzić z miękkości podbrzusza tych, którzy gotowi byli za ukochaną osobę oddać życie. Lecz teraz z całą mocą czuła jak miłość stała się jej kotwicą, silnym i zaborczym łańcuchem przykuwającym ją do życia w cierpieniu i hałasie, ale wciąż życia. Życia przy nim, tak blisko jak jej pozwoli.

– Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Staw mu czoło. – ona nie prosiła, nie zaklinała. Ona żądała tego od niego, szelestem jak igła wbijającym się w umysł. Lodowate dłonie dopiero chłonęły ciepło jego skóry, zsunęły się ze skalpu ku skroniom, a czoło dotknęło czoła. Jak mogła rozważać powrót do cienia, jak mogła chcieć odpuścić, poddać się, jeśli alternatywą było oddychanie tym samym powietrzem? – Niech przejdzie po Tobie i przez Ciebie, a kiedy przejdzie, odwrócisz oko swej duszy na jego drogę... – fraza płynnie otaczała ich jak słowa przysięgi, obietnicy, której nie mogła mu złożyć, pewności, której potrzebowali, nienawiści do swych wrogów i w końcu miłości do siebie nawzajem. – Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (3975), Millie Moody (4374)




Wiadomości w tym wątku
Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 21.02.2024, 10:02
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 23.02.2024, 12:36
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 06.03.2024, 11:53
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 07.03.2024, 15:28
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 08.03.2024, 15:11
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 08.03.2024, 17:14
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 13.03.2024, 00:57
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 13.03.2024, 09:38
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 18.03.2024, 02:26
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 19.03.2024, 14:21
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 24.03.2024, 21:17
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 24.03.2024, 22:57
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 30.03.2024, 13:02
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 31.03.2024, 23:41
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 09.04.2024, 21:37
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 13.04.2024, 13:10

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa