Wiele podobieństw, ale jeszcze więcej różnic. W tej chwili jednak nie to było istotne. Ważne, że spotkali się tutaj po tych ośmiu latach, opętały ich widma przeszłości i dali się ponieść, uczucie, które ich opętało było pierwotne, brakowało w nim sumienia, czy innych ludzkich odruchów. Pożądanie dało o sobie znać i pokazało, jakże człowiek był przy nim miałki.
Słowa nie zawsze były potrzebne, gesty wydawały się mówić wszystko. Nie miała nic więcej do dodania, a bała się, że nieumiejętnie sformuowane myśli mogłyby tylko niepotrzebnie przystworzyć komplikacji. Tak było prościej, a tej chwili prostota wydawała się być tym, czego potrzebowała. Nic więcej.
Obserwowała mężczyznę uważnie, śledziła każdy jego ruch, sama siedziała na tym mokrym piasku. Dopiero teraz faktycznie zaczęła czuć chłod, kiedy emocje zaczęły z niej umykać. Noc zbliżała się ku końcowi, jednak dawała im jeszcze chwilę na to, żeby ze sobą pozostali. Wiedziała, że dzień będzie końcem. Nie miała złudzeń.
Zadbał o to, aby ją otulić ciepłym materiałem. Nie groził jej chłód. Nie musiła martwić się tym, że zmarznie. Zajął się też tą nic nie znaczącą suknią, przemienił przedmiot w naszyjnik, którego ciężar po chwili poczuła na swojej szyi. Zawsze się tak o nią troszczył, jakby była jakąś księżniczką.
Sam zaś sięgnął po różdżkę. Domyśliła się, czego może się spodziewać, znała go na tyle, przynajmniej kiedyś, że była w stanie przewidzieć pewne nieszablonowe poczynania. Nie zaskoczył jej więc kolejny ruch.
Podniosła się powoli, bo wiedziała, że już czas. To był moment, w którym musieli opuścić to miejsce, udać się do Warowni, wrócić do rzeczywistości. Sen zaraz się skończy.
Nie miała najmniejszych oporów przed tym, aby wdrapać się na niedzwiedzia, robiła to już w końcu kiedyś kilka razy. Zapomniała zapach niedźwiedziego futra, wracała do niego czasem, jednak nie potrafiła sobie przypomnieć każdego szczegółu. Wtuliła się w niego mocno, gotowa do drogi, mogli ruszyć w stronę Warowni.
Przytulona do niedźwiedziego futra w ogóle nie zwracała uwagi na wszystko, co działo się wokół. Skupiona była na miękkim futrze, które skutecznie ją ogrzewało, chłonęła jego zapach, by tym razem go nie zapomnieć, by zapamiętać go już na zawsze, bo pewnie była to jedyna szansa dana od losu na podobne wrażenia. Jedna noc, by wrócić do przeszłości, pożegnanie, którego nie dostali osiem lat temu.