- W sumie racja, nie ważne jak, ważne, że działa. - Pokiwała jeszcze twierdząco głową. Mniejsza o to, bo ona już swój ból miała za sobą, teraz Tommy musiał sobie poradzić ze swoim, ale była tutaj przy nim, tak jak on przy niej gotowa mu pomóc, jak przystało na siostrę.
- Tak, żywiołowy to chyba odpowiednie słowo, aby cię opisać. - Przynajmniej na tę chwilę, bo nie ma co mówić, że Norka mogła na niego zawsze liczyć i w stosunku do niej opis jego osoby nie kończyłby się jedynie na byciu żywiołowym, jednak jak to bywa w przypadku rodzeństwa bywały różne momenty. Dziwne, że ludzi może łączyć taka relacja, że sami mogliby w niektórych sytuacjach wyskoczyć do drugiej strony z nożem, a za krótką chwilę nadziać się na ten nóż, aby nie stała się tej osobie krzywda. Rodzeństwo tak już chyba ma.
Norka też potrafiła być uszczypliwa, żeby sobie nie myślał, że tylko on posiadał tę cechę. Wykorzystała chwilę nieuwagi i zaatakowała niczego nieświadomego brata. Widziała jakiego karpia zrobił, jak się zapowietrzył i próbował coś powiedzieć. Uśmiech szyderczy wpełznął wtedy na jej twarz, bo rzadko kiedy udawało jej się spowodować, że milkł.
- Nawet o tym nie myśl, że dostaniesz w sezonie letnim dwa tygodnie chorobowego. - Była bardzo stanowcza w swojej wypowiedzi. Jeszcze tego brakowało, żeby w środku sezonu zostawił ją samą. Nie ma szans.
Tatuator działał bardzo szybko, zresztą wzory nie były również jakoś mocno skomplikowane. Trochę pojeździł igłą po skórze Thomasa i gotowe!
Uiścili więc opłatę, Norka płaciła, jak przystało na dobrą siostrę, po czym mogli wrócić do zakupów. - Nie było strasznie, co nie? - Dodała jeszcze, kiedy wychodzili na zewnątrz.