Był głupcem, że w tamtym czasie się nie postawił, skoro miał już wybrankę życia. Był młody i o ile miał odwagę zmienić pracę, postawić się pod tym względem ojcu, to jednak nie kwestionował sprawy z wybraniem mu żony. Popełnił największy błąd swojego życia. A zmiana miejsca pracy, tylko pozwoliła żyć im z dala od siebie. Nie widzieć się codziennie. Żałował tego. Żałował całe życie. Choć doczekał się syna, to gdyby się zastanowić, mógłby mieć przecież to dziecko z nią. Z Camille.
Szanował Jessicę. Może i ją także kochał. Ale nigdy nie zapomniał o Camille. Jego serce wciąż pragnęło jej bliskości. Je obecności.
Niestety czasu nie cofnie.
Od śmierci żony, dużo myślał. Dużo rzeczy zwaliło mu się na głowę. Sięgnęło nawet zdrowia. Musiał zwolnić. Być teraz potrzebnym bardziej synowi. Minęło parę miesięcy, a on wciąż o niej rozmyślał. Może i ukradkiem w szpitalu ją obserwował, z końca korytarza, kiedy miał sprawy do załatwienia. Może była na jakimś bankiecie, kowenie a on nie podchodził.
Do dzisiaj.
Wziął się za odwagę, twierdząc, że dłużej tak nie może. Ten jeden choć raz w życiu, móc z nią porozmawiać. Świadomym będąc, że żadne kwiaty tego nie naprawią. Żadne czekoladki zastąpią smaku goryczy. Żadna kolacja przy świecach nie sprawi, że na powrót będą żartować i się uśmiechać, patrząc sobie w oczy.
Musiał zaryzykować.
Dlatego stał w pobliżu jej gabinetu. Również i jemu przybyło nieco lat, doszła także charakterystyczna broda, gdzie boki miał tylko zgolone. Kosmyki siwych włosów były widoczne po obu stronach głowy. Niewielkie. Jak zawsze był zadbany, elegancko ubrany. Milczał, kiedy zobaczył jak wychodziła. Stanęła i zaniemówiła. Także milczał. Lecz wciąż w nią patrzył. Tak samo jak kiedyś. Choć nie wiedział jak się wysłowić. Co powiedzieć. Jak zacząć? Był durniem. Wiedział o tym.
Zauważył, że jej twarz nagle pobladła. Gdyż tym razem nie unikał jej. Nie uniknęli siebie. Nie patrzyli z oddali, ale dość blisko. A kiedy teczki upuściła, podszedł do niej i kucnął, aby pomóc je pozbierać. Niespodziewane, że brała pracę do domu. Ale przez tyle lat, mogło się bardzo wiele zmienić.
W milczeniu, jeżeli pozwoliła, pomógł jej pozbierać teczki i dokumenty.- Zgodzisz się na krótką rozmowę?
Być może nie miał u niej już żadnych szans naprawienia znajomości, relacji. Być może musieliby zacząć dosłownie od nowa. Od zera. Ale czy by tak umieli? Poprosił o chwilę. Pięć minut. Przepraszał ją już parę lat temu. Mógłby to zrobić i teraz. Czy warto? Czy to, że był wdowcem, wolnym, coś zmieniało?