16.03.2024, 12:28 ✶
W tej chwili, gdy sam nie miał zbyt wiele do powiedzenia, ktoś kto przerwie ciszę był mu jak najbardziej na rękę. Do tego po potańcówce choć dalej sceptyczny, chciał poznać go nieco lepiej. Czemu robił co robił i mówił co mówił? Ile było w tym szczerości? A ile wyuczonej grzeczności?
Zerknął na niego. Jak miałby kogokolwiek pokochać? Kolejną osobę? Platonicznie, romantycznie? Czemu użył akurat słowa pokochać, a nie polubić? Nie chciał kolejnego rozczarowania, ponownie złamanego serca i poczucia, że jest niewystarczający. Choć może sympatia do kogoś nowego sprawi, że poczuje się mniej desperacko. Nie wiedział jakie jest rozwiązanie jego problemu, no dobra, wiedział, w końcu nie po to tyle pieniędzy wydawał na usługi Perseusa, żeby nic z nich nie mieć, ale za nic nie chciał się słuchać pewnych rad. Marnował pieniądze na głupoty i tryki psychologiczne zamiast na leki ojca.
Pokiwał głową na jego prośbę o przyjście. Przyjdzie, nie wiedział gdzie, ale przyjdzie i będzie obierać jabłka od rana do wieczora, aż ręce mu spuchnął od kwaśnych soków i wilgoci owoców, które pewnie zabarwi krwią, bo przy rutynowych zadaniach tak już bywa, gdy myślenie zanika z każdą chwilą.
Zmarszczył lekko brwi na wieść gdzie mieszka. Warownia, co? Chciał, żeby Morpheus magicznie znalazł go w środku lasu i poniekąd znalazł. Mógł iść z nim tam, na pewno zostałby ciepło przyjęty, ale nie chciał tam iść. Nie wiedział też co ma powiedzieć, żeby wszystko nie wydało się zbyt oczywiste. Czemu świat musiał być aż tak mały? Emocje wzmacniane alkoholem ni jak nie umiały złożyć się w całość, szczególnie na widok mężczyzny tak po prostu korzystającego z deszczu.
-Zmienisz się w niedźwiedzia?-rzucił zanim zastanowił się nad tym co mówi, ale zdziwiony zauważył, że nie ma wyrzutów sumienia, pewne hamulce puściły i teraz jak dziecko, chciał zobaczyć inną formę czarodzieja, bardziej przystępną do głaskania. Nie to, że chciał go głaskać, ale... trochę chciał się do kogoś przytulić.
Zerknął na niego. Jak miałby kogokolwiek pokochać? Kolejną osobę? Platonicznie, romantycznie? Czemu użył akurat słowa pokochać, a nie polubić? Nie chciał kolejnego rozczarowania, ponownie złamanego serca i poczucia, że jest niewystarczający. Choć może sympatia do kogoś nowego sprawi, że poczuje się mniej desperacko. Nie wiedział jakie jest rozwiązanie jego problemu, no dobra, wiedział, w końcu nie po to tyle pieniędzy wydawał na usługi Perseusa, żeby nic z nich nie mieć, ale za nic nie chciał się słuchać pewnych rad. Marnował pieniądze na głupoty i tryki psychologiczne zamiast na leki ojca.
Pokiwał głową na jego prośbę o przyjście. Przyjdzie, nie wiedział gdzie, ale przyjdzie i będzie obierać jabłka od rana do wieczora, aż ręce mu spuchnął od kwaśnych soków i wilgoci owoców, które pewnie zabarwi krwią, bo przy rutynowych zadaniach tak już bywa, gdy myślenie zanika z każdą chwilą.
Zmarszczył lekko brwi na wieść gdzie mieszka. Warownia, co? Chciał, żeby Morpheus magicznie znalazł go w środku lasu i poniekąd znalazł. Mógł iść z nim tam, na pewno zostałby ciepło przyjęty, ale nie chciał tam iść. Nie wiedział też co ma powiedzieć, żeby wszystko nie wydało się zbyt oczywiste. Czemu świat musiał być aż tak mały? Emocje wzmacniane alkoholem ni jak nie umiały złożyć się w całość, szczególnie na widok mężczyzny tak po prostu korzystającego z deszczu.
-Zmienisz się w niedźwiedzia?-rzucił zanim zastanowił się nad tym co mówi, ale zdziwiony zauważył, że nie ma wyrzutów sumienia, pewne hamulce puściły i teraz jak dziecko, chciał zobaczyć inną formę czarodzieja, bardziej przystępną do głaskania. Nie to, że chciał go głaskać, ale... trochę chciał się do kogoś przytulić.