- Awww, jesteś najlepszy! - Nigdy w to nie wątpiła. Przejęła jagodowego cukierka i rozwinęła go z papierka. Od razu wsadziła go sobie do paszczy i zaczęła przeżuwać. - Całkiem smaczny. - Dodała starając się go przy tym nie opluć.
Mógł zobaczyć, jak zaczęła się czerwienić, kiedy odezwał się do niej po raz kolejny. Nie dało się ukryć, że był czujny jak ważka, bo wiedział, w jaki sposób się zachowa, nie była w stanie trzepnąć go w ramię, a szkoda. - To, to był cios poniżej pasa. - Wysyczała przez zęby, że też musiał sięgać po takie mocne argumenty.
- Bardziej jak na burzę, w piękny, letni dzień. - Powstrzymywała się przed tym, żeby nie pokazać mu języka, bo było to nieodpowiednie miejsce na kłótnię z serii tych dojrzałego rodzeństwa.
Najważniejsze było to, że jego metoda zadziałała, nim zdążyła się obejrzeć, to sprawa została załatwiona, na jej kostce siedział kotek, bardzo ładny kotek, nie zakładała nawet, że będzie się jej tak podobał. Może to faktycznie nie była taka głupia decyzja?
Musieli zamienić się rolami, teraz ona mogła go wspierać, jak przystało na siostrę. Nie zamierzała puścić jego dłoni, nawet jeśli nie chciał się z nią podzielić swoim strachem, albo jej się wydawało, albo była w stanie dostrzec to w jego oczach. Może po prostu sobie tłumaczyła swoją chwilową panikę w ten sposób. - Jesteś duży i dzielny Tommy, na pewno jakoś to przetrwasz, myślę, że to mniej boli od katarku. - Dodała jeszcze nieco uszczypliwie.
Tatuator bez ceregieli zaczął zajmować się ręką Thomasa, odbił kalkę, a później, później igła dotknęła jego skóry. Norka odwróciła wzrok, bo nie chciała na to patrzeć.