Wood chciała się na coś przydać. Skoro nie mogła wejść do domu, to chociaż pomoże się jej przebić przez ogród. Wydawało jej się to być całkiem rozsądnym rozwiązaniem. Zaklęcie, które rzuciła okazało się zadziałać. Miejsce przestało je stąd odstraszać. Swoją drogą całkiem ciekawy czar, może powinna się nauczyć rzucać podobny na swój pokój, żeby rodzice przestali jej do niego wchodzić. Będzie musiała poprosić Brennę o instrukcje, ona na pewno potrafiła rzucić takie zaklęcie. Mogły na spokojnie wejść do środka.
Ruda starała się przemieszczać, jak najciszej potrafiła, by broń Merlinie mieszkaniec tego miejsca nie zwrócił na nie uwagi. Wydawało jej się, że poza tym jednym zabezpieczeniem nic więcej tutaj nie ma. Dora na spokojnie mogła wejść do środka. Był to chyba odpowiedni czas na rozdzielenie się. Miała pomysł, jak wypędzi tego typa z domu, czuła, że on zadziała, bo musiałby być ślepy i głuchy, żeby jej nie zauważył.
- Nie, gumochłony są w porządku, już je zapamiętałam. - Dodała jeszcze, aby nie mieszać, bo zaraz się zgubi, jakie będą miały to hasło. - Myślę, że będziesz mogła wejść tędy, ja wyciągnę go przed dom. Może być trochę głośno, ale się nie przejmuj. - Wolała uprzedzić Dorę, żeby nie przestraszyła huku.
- Rzucił na ogród zaklęcie odstraszające, spotkałam się z nim ostatnio, udało mi się je rozproszyć, dobra, ja znikam, jak zacznie się robić głośno wchodź do środka. Powodzenia Dora. - Odparła jeszcze nim ruszyła w stronę wyjścia.
Plan miała oczywiście sprytny. Kiedy ominęła ogród zdjęła miotłę, na którą usiadła. Obleciała dom, po czym z impetem wleciała w płot, który znajdował się przed głównym wejściem. Narobiła sporo hałasu, miała nadzieję, że to wystarczy, żeby wywabić mężczyznę z domu. Pogłaskała jeszcze miotłę z czułością. - Mam nadzieję, że mi to wybaczysz, ale to siła wyższa... - Leżała przed tym płotem i obserwowała drzwi. Nie pozbierała się jeszcze, aby Atlas mógł do niej podejść. To zawsze dawało im dodatkowy czas.