- Wizyty w tym miejscu zawsze kończą się źle, mam nadzieję, że odczarujesz tę klątwę. - Nie chciała jej opowiadać o trupach w jeziorze, o czarnoksiężniku i o tych drugich trupach, które próbowały je zjeść. Miała nadzieję, że unikną dzisiaj takich dodatkowych atrakcji, że będzie spokojniej. Wystarczy, że miały jakoś obejść Burka, miała nadzieję na zabawę bez żadnych dodatkowych efektów specjalnych, ale czuła, że Little Hangleton może je zaskoczyć i to w ten mniej pozytywny sposób. To miejsce takie już było.
- Mogę pomóc ci to zrobić, odprowadzić cię do drzwi i tak dalej, ale nie wejdę do mieszkania Burka, nie chciałabym, żeby wiedział, że tutaj byłam. - Wytłumaczyła jeszcze wszystko po kolei. Musiały podejść do sprawy spokojnie, bez niepotrzebnego pośpiechu. Nauczyła się już, że warto mieć chłodną głowę (co nie zawsze jej się podobało, bo akurat Wood była w gorącej wodzie kąpana). Tutaj na spokojnie mogły wszystko przed omówić, nie musiały przecież wejść do środka od razu.
- Mówilaś łatwe, gumochłony - Powtórzyła powoli. Heath nie była dobra z przyrki. - Wcale nie są takie łatwe, ale poradzę sobie. - To nie był wcale głupi pomysł, dobrze było mieć jakieś hasło, na wypadek gdyby stało się coś, oczywiście nie zakładała, że w ogóle coś się wydarzy, ale wiadomo jak jest.
- Chodźmy. - Chyba miały wstępny plan. Sama Ruda nie do końca wiedziała, w jaki sposób powinna wywabić Atlasa z chaty, ale zajmie się tym, po tym, jak uda im się wpuścić Dorę do środka.
Podeszła do ogrodzenia i rzuciła na nie zaklęcię, aby zobaczyć, czy mogą bezpiecznie wejść do środka. Czy uda im się pokonać bramkę bez przygóg.
Sprawdzam, czy są nałożone jakieś zabezpieczenia na ogród, rzut na rozproszenie.
Sukces!
Akcja nieudana