• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[12.06.1972, posiadłość Rookwoodów] There’s no room for mistakes | Chester & Ulysses

[12.06.1972, posiadłość Rookwoodów] There’s no room for mistakes | Chester & Ulysses
Herald of Darkness
It seems that all that was good has died
And is decaying in me
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Chester to mierzący 178 cm wzrostu, postawny mężczyzna, ważący 76 kg. Ma brązowe, poprzetykane pierwszymi siwymi pasmami włosy i niebieskie oczy. Brąz noszonej przez niego krótkiej brody został przerzedzony przez lekką siwiznę. Przez większość czasu nosi mundur Aurora, natomiast poza pracą ubiera się elegancko, w garnitury. Często widywany jest z papierosem. Pierwsze wrażenie... jest służbistą, twardym gnojem, za którym nie przepada niemałe grono osób z dep. przestrzegania prawa. Nie można mu jednak odmówić doświadczenia zawodowego.

Chester Rookwood
#3
03.03.2024, 01:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.03.2024, 17:20 przez Chester Rookwood.)  

Rozlegające się pukanie do drzwi należącego do niego gabinetu wystarczyło do tego, aby podniósł się ze swojego fotela i oparł obie swoje dłonie na rozległym blacie wykonanego z ciemnego drewna biurka. Wypalony przez niego papieros spoczywał obok innych w popielniczce. Dobór odpowiedniego miejsca do charakteru rozmowy, którą chciał odbyć z najstarszym ze swoich synów stanowił swoisty kod. Chester nie mógł wykluczyć tego, że po zakończeniu pierwszej części ich rozmowy nie przejdą do salonu. Poza rzeczami, którymi musiał umówić ze swoim pierworodnym, to oczywiste, że chciał się dowiedzieć tego, co działo się w życiu jego najstarszego syna. Zwłaszcza, że opuścił on rodzinne gniazdo. Ze wszystkich jego dzieci w tym domu pozostał tylko Augustus.

Niezwłocznie pozwolił swojemu synowi wejść do tego gabinetu, od razu wskazując mu stojący przed biurkiem drugi taki skórzany fotel. Chrząknął cicho i sięgnął po szklankę z odrobiną ognistej whisky, której nie zdążył dopić przed przebyciem swojego syna. Odstawił ją obok popielniczki.

— Wczoraj postanowiłem złożyć niezapowiedzianą wizytę Robertowi Mulciberowi, którego do niedawna mogłem nazywać swoim wspólnikiem i mogłem na nim polegać. Sytuacja uległa zmianie na przestrzeni niewiele ponad miesiąca, jaki minął od Beltane. Robert nie uczestniczył w istotnych przedsięwzięciach związanych z tym świętem i zapadł się pod ziemię, niedawno jednak wrócił. Już wyjaśniam co to ma wspólnego z tobą, synu. — Chester uznał za stosowne całą rozmowę zacząć od wprowadzenia swojego najstarszego syna w sytuację, jaka wywiązała się między nim a Mulciberem. Zakończenie ich jakże owocnej współpracy w szeregach organizacji. Jak dotąd to chronił tożsamość tego czarodzieja, ale patrząc na to razy, ile go przyjmował w tym domu i biorąc pod uwagę inteligencję jego syna to pewnych rzeczy nie dawało się ukryć. Niektórych już nawet nie warto było kryć.

— Apis przekazał mi, że jego żona przełamała nałożone na jego gabinet zaklęcia zabezpieczające i przeczytała list, który do niego wysłałeś. — W tym momencie Chester sięgnął do szuflady, wyciągając z niej wspomniany w tym momencie list. — Apisie, ulotki trafiły do metra przy Walworth na Landgdale przy Perial Park. Equus. — Przeczytał na głos jego treść. Po zakończeniu rozmowy z synem zamierzał wrzucić ten list w płomienie.

— Nie pozostawia złudzeń, że Mulciber nie potrafi należycie upilnować swojej swojej kobiety, która po przeczytaniu tego listu postanowiła uciec i po czymś takim powinna skończyć martwa. Po słowach Mulcibera wnioskuję, że pozostawił ją przy życiu starając się mnie przekonać, że nie stanowi zagrożenia. Synu, teraz przejdę do ciebie. Możesz mi wyjaśnić, dlaczego nie zabezpieczyłeś tego listu? — Kontynuował mnąc w dłoni arkusz pergaminu i nie spuszczając poważnego spojrzenia z Ulyssesa, od którego oczekiwał odpowiedzi, jak tylko skończy przemawiać.

— Nie chodzi tylko o to, że żona Mulcibera zobaczyła coś, czego nie powinna. Przede wszystkim on zachował ów list przez cały ten czas. Na razie nie jestem w stanie przewidzieć, jakie długofalowe skutki będzie miało zakończenie naszej dotychczasowej współpracy... zarówno dla mnie, jak i całej naszej rodziny. Zrobię jednak wszystko, co konieczne, aby temu zapobiec albo ograniczyć straty. — Zamilkł w tym momencie, co mogło oznaczać, że teraz jego syn powinien zabrać głos.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Chester Rookwood (1953), Ulysses Rookwood (1623)




Wiadomości w tym wątku
[12.06.1972, posiadłość Rookwoodów] There’s no room for mistakes | Chester & Ulysses - przez Chester Rookwood - 28.02.2024, 09:09
RE: [12.06.1972, posiadłość Rookwoodów] There’s no room for mistakes | Chester & Ulysses - przez Ulysses Rookwood - 29.02.2024, 00:03
RE: [12.06.1972, posiadłość Rookwoodów] There’s no room for mistakes | Chester & Ulysses - przez Chester Rookwood - 03.03.2024, 01:36
RE: [12.06.1972, posiadłość Rookwoodów] There’s no room for mistakes | Chester & Ulysses - przez Ulysses Rookwood - 04.03.2024, 17:22
RE: [12.06.1972, posiadłość Rookwoodów] There’s no room for mistakes | Chester & Ulysses - przez Chester Rookwood - 14.03.2024, 23:27
RE: [12.06.1972, posiadłość Rookwoodów] There’s no room for mistakes | Chester & Ulysses - przez Ulysses Rookwood - 15.03.2024, 02:20
RE: [12.06.1972, posiadłość Rookwoodów] There’s no room for mistakes | Chester & Ulysses - przez Chester Rookwood - 28.03.2024, 00:56
RE: [12.06.1972, posiadłość Rookwoodów] There’s no room for mistakes | Chester & Ulysses - przez Ulysses Rookwood - 30.03.2024, 18:29

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa