• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton Las Wisielców [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy

[18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy
Widmo z Biura
The end
Of the sane world of men
Now I question all that I have seen
Is this is a spectre or a dream
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Leon to czarodziej obdarzony przeciętnym wzrostem (179 cm) i przeciętnej budowie ciała. Ciemny brąz włosów tego czarodzieja kontrastuje z jego bladą i zimną skórą oraz niebieskimi tęczówkami. Ubiera się przeważnie w ciemne i stonowane kolory szat czarodzieja, choć często nosi wyłącznie mugolskie ubrania. Na pierwszy rzut oka może sprawiać wrażenie bardzo słabowitego, co ma związek z ciążącą na nim niczym klątwa chorobą genetyczną.

Leon Bletchley
#3
03.03.2024, 01:35  ✶  

Za każdym razem, kiedy przychodziło mu odwiedzić Szeptuchę, to przemierzał Las Wisielców z duszą na ramieniu. Zupełnie, jakby odgłos trzaskającego pod jego butami chrustu miał być tym ostatnim dźwiękiem, jaki usłyszy tuż przed nagłą utratą życia. Poczucie bycia tutaj samemu było w jakimś stopniu dobre, jak i złudne. To, że nie dostrzegał obecności innych zwierząt, to nie do końca znaczy, że tak naprawdę ich nie było. Mogło być coś znacznie gorszego, niż wszystkie typowe dla lasów zwierzęta. To podpowiadała mu wyobraźnia, nad którą w takich momentach jak ten bardzo trudno było zapanować. Nie pomagał w tym fakt, że w razie zagrożenia nie potrafiłby się obronić.

Ta nieprzyjemna aura śmierci za każdym razem go przytłaczała. Przypominała mu bezlitośnie o tym, że jak bardzo kruche i ulotne było ludzkie życie. Jego życie. Pomimo stosowania się do zaleceń uzdrowiciela w kwestii swojej choroby genetycznej jego życie może skończyć się przedwcześnie. Może nie doczekać upragnionej starości i dobrej śmierci w słusznym wieku, w otoczeniu swojej rodziny. Na razie wiódł dobre życie i nie stało się nic, co popchnęłoby go w bezlitosne, zimne objęcia samobójczej śmierci.

Trawione chorobą od dnia narodzin serce zabiło mu szybciej w piersi, jak tylko wiatr poruszył koronami drzew i pod wpływem tego stukotu. Spodziewał się ujrzeć tam ciało wisielca, zamiast tego dostrzegł wiszący na jednym drzew kawałek starej szmaty. Każda z pajęczyn dla niego stanowiła prawdziwe dzieło sztuki, wykonane przez tak maleńkie stworzenia, jakimi były pająki. Zwierzęta odbierały życie po to, aby przetrwać i przedłużyć gatunek. Ludzie nie musieli tego robić.

Dostrzegł w końcu upragnioną ścieżkę, która pomimo swojej niegościnności, miała zaprowadzić go do domostwa Szeptuchy. Podążając nią przeszedł pod utkaną z konarów niewielką bramą. W świetle bijącym z różdżki dostrzegał zarys dobrze znanej mu chaty Wiedzącej.

— Przyszedłem mając ku temu ważny powód. Przyniosłem dla pani jabłecznik. — Nie miała być to typowo towarzyska wizyta, jednak nie zamierzał przychodzić z pustymi rękami. Starał się nie zaglądać kobiecie przez ramię, tak aby nie dostrzec tego, czym dokładnie było zakopywane przez nią malutkie zawiniątko. To mogłoby wstrząsnąć nim do głębi. — Bez śmierci nie ma życia. — Nawiązał w ten sposób do kręgu życia w przyrodzie. Wszystko, co żywe musiało kiedyś umrzeć i spocząć w ziemi. Taka była naturalna kolej rzeczy, której nierzadko ludzkie istnienie zdawało się przeczyć. Ludzie byli zdolni do odbierania życia z zupełnie innych pobudek, niż przetrwanie. W ostatnim czasie robili to z powodów czysto ideologicznych.

— Czy pani posiada jakąś wiedzę o Zimnych, którą mogłaby się podzielić ze mną? To ludzie, którzy przekroczyli próg Limba i powrócili do świata żywych. Czy można im pomóc w jakiś sposób? — Nie zamierzał ani dłużej zwlekać wyjawił kobiecie prawdziwy powód swojej wizyty, sprawę wielkiej wagi. Jednocześnie nie oczekiwał tego, że otrzyma jakiekolwiek odpowiedzi na wszystkie swoje pytania. Musiał się liczyć z tym, że wróci z pustymi rękami.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Leon Bletchley (2783), Norvel Twonk (1830)




Wiadomości w tym wątku
[18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Leon Bletchley - 15.01.2024, 21:29
RE: [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Norvel Twonk - 06.02.2024, 17:28
RE: [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Leon Bletchley - 03.03.2024, 01:35
RE: [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Norvel Twonk - 09.03.2024, 16:46
RE: [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Leon Bletchley - 20.03.2024, 21:50
RE: [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Norvel Twonk - 31.03.2024, 19:34
RE: [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Leon Bletchley - 01.04.2024, 19:47
RE: [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Norvel Twonk - 19.04.2024, 11:38
RE: [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Leon Bletchley - 01.05.2024, 17:34
RE: [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Norvel Twonk - 20.05.2024, 01:37
RE: [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Leon Bletchley - 22.05.2024, 23:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa