25.02.2024, 14:20 ✶
Jeśli nie chciała, to nie pchał się z łapami wbrew jej woli. W swoim geście nie zwracał też uwagi na płeć, nie znając do końca zależności oraz znaczeń, które mogłyby być ukryte za tym właśnie ruchem. Gdyby Ula była Uliuszem, to też wyciagnąłby pomocną dłoń. Ten, któremu by nie pomógł, byłby zapewne wrogiem Kniei, ale jeszcze na takiego nie trafił, więc nie miał okazji się przekonać, czy jego negatywne nastawienie przekładałoby się na rzeczywistość. Wszak byliśmy tylko tym, co zostało w nas sprawdzone.
– Pierzawica. To neutralna roślina, której liście działają podobnie do gąbki. Dobrze zrobi jako okład. – wytłumaczył cierpliwie, zdecydowanie lubiąc to, jak pachniała i absolutnie nie zamierzając mówić tego głośno. Miał bardzo ambiwalentny stosunek do perfum wszelkiej maści, a im bliżej komu było do tego jak pachniała ziemia i otaczająca go przestrzeń, tym łatwiej przychodziło mu zdobyć zaufanie i przychylność Samuela, który właśnie w takim otoczeniu czuł się najbardziej komfortowo. Sam spał w niewielkiej stodole na tyłach baru "U Lizzy" w otoczeniu swoich kóz, oczywistym było wiec, że pachniał nimi.
Tymczasem, siła złego na jednego... Okrutny ślepy los bardzo się starał, by ją dzisiaj zawstydzić na wszystkie możliwe kierunki.
Szkic wypadł na ziemię, a sam ruch sprawił, że Sam z zaciekawieniem przekrzywił głowę (trochę ptasio, gdyby ktoś pytał) i zogniskował wzrok na akcie. Znał sposób szkicowania gospodarza tego domu i to zdecydowanie nie był jego szkic.
– To Twoje?– zapytał z zaciekawieniem pochylając się, by sięgnąć rysunek i oddać go właścicielce.
– Pierzawica. To neutralna roślina, której liście działają podobnie do gąbki. Dobrze zrobi jako okład. – wytłumaczył cierpliwie, zdecydowanie lubiąc to, jak pachniała i absolutnie nie zamierzając mówić tego głośno. Miał bardzo ambiwalentny stosunek do perfum wszelkiej maści, a im bliżej komu było do tego jak pachniała ziemia i otaczająca go przestrzeń, tym łatwiej przychodziło mu zdobyć zaufanie i przychylność Samuela, który właśnie w takim otoczeniu czuł się najbardziej komfortowo. Sam spał w niewielkiej stodole na tyłach baru "U Lizzy" w otoczeniu swoich kóz, oczywistym było wiec, że pachniał nimi.
Tymczasem, siła złego na jednego... Okrutny ślepy los bardzo się starał, by ją dzisiaj zawstydzić na wszystkie możliwe kierunki.
Szkic wypadł na ziemię, a sam ruch sprawił, że Sam z zaciekawieniem przekrzywił głowę (trochę ptasio, gdyby ktoś pytał) i zogniskował wzrok na akcie. Znał sposób szkicowania gospodarza tego domu i to zdecydowanie nie był jego szkic.
– To Twoje?– zapytał z zaciekawieniem pochylając się, by sięgnąć rysunek i oddać go właścicielce.