24.02.2024, 17:22 ✶
Co kryje się w ciemnościach?
To nie tak, że zawsze były to potwory, strachy i złe rzeczy. Potrzeba mroku, by zobaczyć gwiazdy. Potrzeba ciemności, by poznać światło. Ludzie lękali się ciemności od wieków, bo nie mogli dostrzec w niej zagrożenia – bo noc była czasem drapieżników. Bo nie potrafili jej przejrzeć.
Ciemność skrywa tajemnice, a ludzie nie lubili nierozwiązanych zagadek.
Nie każda ciemność była zła, ale ta tutaj owszem. Czy to dlatego broń miała być wypełniona ciemnością…? Czy zwrócono ją właśnie przeciwko niemu?
Morpheus doskonale znał rozkład Departamentu Tajemnic – poza gabinetami, główne sale tworzyły swego rodzaju labirynt, drzwi do nich wiodące z przedsionka potrafiły się poruszać, by utrudnić niepowołanym odnalezienie się. Była doskonale mu znana Komnata Przepowiedni, wypełniona szklanymi kulami, przez którą teraz biegł i Komnata Czasu, pełna zegarów, w której chętnie by go swego czasu widziano. Komnata Śmierci, której pracowników często unikano, niekiedy nawet pośród Niewymownych, z łukiem, zza którego dobiegały przedziwne szepty, Komnata Planet, wypełniona gwiazdami, i Komnata Miłości – przez niektórych uważana za najbardziej bezużyteczną, przez innych zaś za najbardziej tajemniczą.
W żadnej z tych komnat nie było lustra.
Ale to był jego sen.
Przejdź przez lustro, przejdź przez lustro, przejdź przez lustro, dźwięczało mu w głowie, i gdy biegł pośród korytarzy Komnaty Przepowiedni, ścigany przez ciemność, szkło pękające pod jego stopami zaczęło się unosić. Coraz więcej i coraz więcej, aż w końcu z głośnym trzaskiem połączyło się, tworząc lustro: nierówne, popękane, pokryte setkami rys, pozbawione ramy. Zwierciadło stworzone ze zniszczonych przepowiedni.
Morpheus widział w nim swoje odbicie, nierówne, powykrzywiane.
I ciemność, która zdawała się kłębić gdzieś na dnie lustra – po drugiej stronie.
Odpis do: 28.02, godzina 20.
To nie tak, że zawsze były to potwory, strachy i złe rzeczy. Potrzeba mroku, by zobaczyć gwiazdy. Potrzeba ciemności, by poznać światło. Ludzie lękali się ciemności od wieków, bo nie mogli dostrzec w niej zagrożenia – bo noc była czasem drapieżników. Bo nie potrafili jej przejrzeć.
Ciemność skrywa tajemnice, a ludzie nie lubili nierozwiązanych zagadek.
Nie każda ciemność była zła, ale ta tutaj owszem. Czy to dlatego broń miała być wypełniona ciemnością…? Czy zwrócono ją właśnie przeciwko niemu?
Morpheus doskonale znał rozkład Departamentu Tajemnic – poza gabinetami, główne sale tworzyły swego rodzaju labirynt, drzwi do nich wiodące z przedsionka potrafiły się poruszać, by utrudnić niepowołanym odnalezienie się. Była doskonale mu znana Komnata Przepowiedni, wypełniona szklanymi kulami, przez którą teraz biegł i Komnata Czasu, pełna zegarów, w której chętnie by go swego czasu widziano. Komnata Śmierci, której pracowników często unikano, niekiedy nawet pośród Niewymownych, z łukiem, zza którego dobiegały przedziwne szepty, Komnata Planet, wypełniona gwiazdami, i Komnata Miłości – przez niektórych uważana za najbardziej bezużyteczną, przez innych zaś za najbardziej tajemniczą.
W żadnej z tych komnat nie było lustra.
Ale to był jego sen.
Przejdź przez lustro, przejdź przez lustro, przejdź przez lustro, dźwięczało mu w głowie, i gdy biegł pośród korytarzy Komnaty Przepowiedni, ścigany przez ciemność, szkło pękające pod jego stopami zaczęło się unosić. Coraz więcej i coraz więcej, aż w końcu z głośnym trzaskiem połączyło się, tworząc lustro: nierówne, popękane, pokryte setkami rys, pozbawione ramy. Zwierciadło stworzone ze zniszczonych przepowiedni.
Morpheus widział w nim swoje odbicie, nierówne, powykrzywiane.
I ciemność, która zdawała się kłębić gdzieś na dnie lustra – po drugiej stronie.
Odpis do: 28.02, godzina 20.