19.02.2024, 04:18 ✶
Bardzo by chciała zobaczyć, jak Hades idzie do tej ich matki i pyta ją, czy ta wie cokolwiek o wyjeździe Rosie. Szczególnie, kiedy ta wciąż była na niego obrażona na to, ze go wzięło i wcięło. McKinnon nieszczególnie wątpiła też w to, że Felicity pewnie się domyśliła, że jej młodsza pociecha planuje sobie wycieczkę krajoznawczą. Tak samo jak i pewnie tego samego dnia wywnioskowała gdzie i po co. Ich starcie, Hadesa i rodzicielki w sensie, mogło być fenomenalnym widowiskiem i najchętniej rozsiadłaby się w pierwszym rzędzie.
- Ooo, Persephona będzie zachwycona. Wpuściła cię do domu chociaż raz, czy za każdym razem jak chcesz porozmawiać to koczujesz na wycieraczce? - zapytała całkiem grzecznie i kulturalnie nawet, z tym obrzydliwie wesołym uśmiechem przyklejonym do buzi. - Może być bimber? Mają całkiem dobry - zaproponowała, upijając przy tym parę łyków kawy, a potem przyszło jej patrzeć, jak jej brat drogi kochany jedyny przeprowadza procesy myślowe, które zdecydowanie idą mu ociężale i niemal przegrzewają mu mózg.
Coś chyba jednak wreszcie przekręciło się w odpowiednią stronę, coś zgrzytnęło, a potem szambo pierdolnęło. Rosie odstawiła podczas tej tyrady szklankę, wyrównując ją na stole do jakichś tam swoich wyimaginowanych linii i standardów, przesuwając jeszcze językiem po zębach w ten najbardziej zblazowany i ignorancki sposób, na jakiego było stać człowieka. A potem jeszcze poprawiła sobie włoski, całość pokazu pod tytułem; nie obchodzi mnie to, wieńcząc głębokim westchnięciem.
- GDYBYŚ SIĘ MNĄ CHOCIAŻ ODROBINĘ INTERESOWAŁ, TO TERAZ BYŚ SIĘ MNIE GŁUPIO NIE PYTAŁ CO ON MIAŁ W RODOWODZIE - uderzyła dłońmi w stół, ale z miejsca się nie podniosła. - TY MI TERAZ NIE PRÓBUJ ŻYCIA UKŁADAĆ I MI MÓWIĆ GDZIE JA MOGĘ SOBIE POJECHAĆ, A GDZIE NIE. NIE PO TYM GÓWNIE JAKIE ODJEBAŁEŚ SWOJEJ WŁASNEJ ŻONIE. DWA LATA CIĘ NIE BYŁO I CHUJ WIE GDZIE SIĘ WŁAŚCIWIE PODZIEWAŁEŚ, MAM TYLKO NADZIEJĘ, ŻE BYŁO KURWA WARTO, A TERAZ JAK CIĘ TAK RUSZYŁY ZAPĘDY DO DBANIA O INNYCH, TO MOŻE SIĘ ZAINTERESUJESZ SWOJĄ CÓRKĄ I SYNEM CO?????? - podniosła się z miejsca i uderzyła w stół drugi raz, ale mocniej. - NIGDZIE NIE JEDZIESZ TYLKO SIEDZISZ NA DUPIE I NAPRAWIASZ TO CO SPIERDOLIŁEŚ SZUJO.
- Ooo, Persephona będzie zachwycona. Wpuściła cię do domu chociaż raz, czy za każdym razem jak chcesz porozmawiać to koczujesz na wycieraczce? - zapytała całkiem grzecznie i kulturalnie nawet, z tym obrzydliwie wesołym uśmiechem przyklejonym do buzi. - Może być bimber? Mają całkiem dobry - zaproponowała, upijając przy tym parę łyków kawy, a potem przyszło jej patrzeć, jak jej brat drogi kochany jedyny przeprowadza procesy myślowe, które zdecydowanie idą mu ociężale i niemal przegrzewają mu mózg.
Coś chyba jednak wreszcie przekręciło się w odpowiednią stronę, coś zgrzytnęło, a potem szambo pierdolnęło. Rosie odstawiła podczas tej tyrady szklankę, wyrównując ją na stole do jakichś tam swoich wyimaginowanych linii i standardów, przesuwając jeszcze językiem po zębach w ten najbardziej zblazowany i ignorancki sposób, na jakiego było stać człowieka. A potem jeszcze poprawiła sobie włoski, całość pokazu pod tytułem; nie obchodzi mnie to, wieńcząc głębokim westchnięciem.
- GDYBYŚ SIĘ MNĄ CHOCIAŻ ODROBINĘ INTERESOWAŁ, TO TERAZ BYŚ SIĘ MNIE GŁUPIO NIE PYTAŁ CO ON MIAŁ W RODOWODZIE - uderzyła dłońmi w stół, ale z miejsca się nie podniosła. - TY MI TERAZ NIE PRÓBUJ ŻYCIA UKŁADAĆ I MI MÓWIĆ GDZIE JA MOGĘ SOBIE POJECHAĆ, A GDZIE NIE. NIE PO TYM GÓWNIE JAKIE ODJEBAŁEŚ SWOJEJ WŁASNEJ ŻONIE. DWA LATA CIĘ NIE BYŁO I CHUJ WIE GDZIE SIĘ WŁAŚCIWIE PODZIEWAŁEŚ, MAM TYLKO NADZIEJĘ, ŻE BYŁO KURWA WARTO, A TERAZ JAK CIĘ TAK RUSZYŁY ZAPĘDY DO DBANIA O INNYCH, TO MOŻE SIĘ ZAINTERESUJESZ SWOJĄ CÓRKĄ I SYNEM CO?????? - podniosła się z miejsca i uderzyła w stół drugi raz, ale mocniej. - NIGDZIE NIE JEDZIESZ TYLKO SIEDZISZ NA DUPIE I NAPRAWIASZ TO CO SPIERDOLIŁEŚ SZUJO.
she was a gentle
sort of horror
sort of horror