Uwadze Chestera nie uszło to, że na dźwięk jego słów jego synowa zmarszczyła brwi i napięła ramiona. Z rozchylonych ust kobiety w pierwszej chwili nie wydobyło się ani jedno słowo. Nie skomentował w żaden sposób postawy synowej. Kobiety były takie emocjonalne, w szczególności te przy nadziei. To małżeństwo musiało przetrwać. Jego syn sprostał temu, aby zapewnić przyszłość temu rodowi, ale ich dzieci powinny zostać wychowane w tradycyjny sposób, w poczuciu wyższości nad mugolami i mugolakami. Posiadanie pełnej rodziny to również składowa tradycyjnych wartości.
W tym momencie mógłby zapytać swojej synowej o to, czego od niego oczekuje. Jednocześnie wiedział, że nie byłby w stanie spełnić prośby tej kobiety. Postąpił właściwie, starając się zapanować nad tą sytuacją zanim podejrzenia Imogen faktycznie zniszczą to małżeństwo. W jego oczach Imogen była odpowiednią kobietą dla jego syna i wspaniałą matką dla ich dzieci. Jego syn powinien zdawać sobie z tego sprawę. Jeśli tak było to nie musiałby go o tym uświadamiać.
— Zawsze do usług, Imogen. — Odpowiedział spokojnie, obserwując sprzątającą ze stołu swoją filiżankę i talerzyk. Nie powinna była tego robić - od wykonywania tego typu czynności były skrzaty domowe. — Nie zatrzymuje cię, Imogen. Dzieci nie powinny czekać na swoją matkę. — Nie musiała mu dwa razy mówić, gdyż wiedział jak to jest mając małe dzieci w domu. Odprowadził ją spojrzeniem. Pozostał sam w kuchni, zastanawiając się co zrobi z tak dobrze rozpoczętym dniem wolnym.