Heather zirytowała się okropnie swoją nieudolnością. Nie znosiła, okropnie nie znosiła, gdy coś się jej nie udawało. Czuła, że zbiera się w niej irytacja, a to mogło przynieść ze sobą bardzo nieoczekiwane skutki, wiedziała, że musi się uspokoić, bo drzemała w niej siła, którą nie zawsze potrafiła powstrzymać. Tym razem jednak również klątwa się nie aktywowała. Najwyraźniej Wood nauczyła się nad nią panować, chociaż to jej się dzisiaj udawało.
Powinna przewidzieć to, że jej krzyk uruchomi Brennę, nie była jednak w takim niebezpieczeństwie, aby ta musiała się tak bardzo przejmować, zareagowała emocjonalnie - zupełnie niepotrzebnie, co spowodowało, że Longbottom rzuciła się na jej przeciwnika.
Usłyszała w między czasie charakterystyczny dźwięk aportacji, nie miała jednak pojęcia, kto pojawił się obok. Ta kurwa którą rzucił była zbyt małą wskazówką przynajmniej dla niej, bo jej mentorka od razu rozpoznała kto się tutaj zjawił.
Różdżka, która wypadła Brennie z dłoni i przesunęła się po ziemi rozświetliła nieco Podziemne Ścieżki. Wtedy oczom Rudej okazał się Bulstrode, mrugnęła, jakby chciała się upewnić, że jej się to nie wydaje, tylko dzieje się naprawdę. Nadal tam stał, więc faktycznie to on musiał się tutaj aprotować. Dziwna sprawa, nie miała jednak czasu, żeby to rozważac jakoś głębiej, bo nadal obok znajdowali się przeciwnicy. Tym jej zajmowała się Brenna, jeden wcześniej od niej dosyć mocno oberwał, a trzeci był gotowy do ataku. Ból stopy był bardzo irytujący, nie była to jednak taka kontuzja, która mogłaby ją powstrzymać przed rzuceniem się na kogokolwiek. Ruda postanowiła zaatakować osobę, która była najbliżej niej, tyle, że przeceniła swoje możliwości i kiedy próbowała się na niego rzucić jedynie syknęła po raz kolejny z bólu. Ta pierdolona stopa nie pozwoliła jej się ruszyć.
rzut