Wood spoglądała na mężczyznę zdziwiona. Skąd wiedział, jak ma na imię. Dlaczego ostrzegła je przed nią samą, czy usłyszał, jak Brenna się do niej zwracała, to musiało być to, przecież nie mógł wiedzieć. Może był fanem quidditcha i znał jej twarz, nie wyglądał jednak na kogoś, kto interesował się tym sportem. Te podziemne tunele musiały być jego całym życiem od jakiegoś czasu. Dlaczego więc, cholera jasna, ostrzegał je przed nią samą. Ona potrafiła przecież panować nad emocjami, może i chciała zobaczyć, czy klątwy nie da się zdjąć, kto by nie skorzystał, gdyby nadarzyła się taka okazja? Raczej każdy by spróbował.
Nie uzyskały już jednak odpowiedzi na żadne pytanie. Salt odpłynął, stracił kontakt z rzeczywistością. Ruda miała nadzieję, że Brenna nie pominie jej w wycieczce na wyspę. Będzie musiała ją zapewnić, że odpuści, że nie wybiera się tam po to, aby sprawdzić, czy faktycznie można złamać klątwę. Nie chciała też umrzeć, musiała postawić granicę, żeby nie skończyć jak ten cały Andrew od pana Salta.
- Tak, nic tu po nas. - Nie mogły go ze sobą zabrać. Czuła, że jest to miejsce, w którym jest mu dobrze, może czuje się pewniej, bezpieczniej? Może i nie umiała tego zrozumieć, bo to miejsce nie należało do naprzyjemniejszych, no, ale każdy potrzebował w swoim życiu czegoś innego. Nie odezwała się słowem na pożegananie, bo czuła, że ono nie dotrze do tego mężczyzny. Zatracił się w czymś i od nich ulotnił, zostało obecne tylko jego ciało.
Wood była czujna, wiedziała, że za chwilę nie będą mogły liczyć na magię, pozostanie im tylko siła fizyczna, przez tą dziwną anomalię, którą wcześniej napotkały. Nie mogła chociaż na chwilę się zamyślić, bo to miejsce było niebezpieczne, roiło się tutaj od dziwnych typów.
Nie spodziewała się jednak tego, że faktycznie ktoś je zaatakuje, jak widać dwie kobiety, które łaziły po Podziemnych Ścieżkach były idealnymi ofiarami, tylko, że oni jeszcze nie wiedzieli, że to nie były zwykłe, bezbronne dziewczęta, a brygadzistki przeszkolone do walki z takimi, jak oni - nawet bez pomocy magii.
Nie chciała sprawdzać, czy zaklęcia nie działają tylko tym dobrym. Wolała zapobiegać, niż później leczyć rany. Ktoś skoczył w jej kierunku, próbowała go odepchnąć, a później szybko przyłożyć mu w ryj.
rzuty