Może nadzieja była złudna, nie spodziewała się, żeby tę nieszczęsną klątwę dało się tak łatwo zdjąć, w końcu niejeden klątwołamacz już próbował to zrobić, ale dlaczego by tego nie sprawdzić? Może faktycznie na wyspie było rozwiązanie, zawsze warto było mieć nadzieję, tyle, że ten cały Andrew umarł, a przynajmniej tak intepretowała wypowiedź mężczyzny. Ona nie zamierzała umrzeć, była młoda i miała całe życie przed sobą.
- Ja na pewno wrócę. - Powiedziała, jakby to było coś oczywistego. Nie zamierzała zostać na wyspie, zdecydowanie. - Ale chciałabym to sprawdzić, bo skoro jest nadzieja... - To dlaczego by nie skorzystać z takiej możliwości. Tak przy okazji, kiedy już tam będą.
Nie miała pojęcia, co męczy pana Salta, jednak widziała, że musi to być coś okropnego. Postradał zmysły przez to, co ich tam spotkało, ale przeżył. Przez chwilę zastanawiała się, czy nie wolałaby umrzeć, niż błąkąć się między życiem, a jawą i trwać, w takim dziwnym stanie. Nie potrafiła stwierdzić, co było lepsze.
Jaskinia. Czyli tam musieli się udać, najwyraźniej było to serce tej wyspy. Poruszyły ją słowa mężczyzny, jednak nie zamierzala rezygnować, musieli tam dotrzeć, nie tylko po to, aby spełnić jej pragnienia. Dostały wskazówki, będą musiały przekazać je reszcie i wejść do tej strasznej gorty.
Wood przeniosła spojrzenie na Brennę, nie miała nic do powiedzenia, bo co tu komentować. Mężczyzna próbował je wystraszyć, nie wiedziała, czy robi to specjalnie, czy faktycznie w środku wyspy było, aż tak mrocznie. Tak, czy siak, będą musiały to sprawdzić. - Chyba wiemy już wszystko. - Powiedziała do Longbottom, bo tak naprawdę nie wiedziała o co jeszcze powinny pytać.