25.11.2022, 01:32 ✶
Mimo tego, że lubiła czuć promienie słońca na swojej twarzy albo wdychać przyjemny zapach powietrza niewypełniony dymem, jednak mimo to nie pałała wielką chęcią do przebywania w naturze. Głównie dlatego, że ta wypełniona była wielką nieprzewidywalnością, która stanowiła większy problem tym bardziej, że mało kiedy miała z naturą styczność gdy jeszcze potrafiła widzieć co dzieje się dookoła niej. Miejsca pełne dziur, powykręcanych korzeni czy nisko zawieszonych gałęzi budziły w niej zrozumiałe obawy, a jednocześnie nie cierpiała być balastem dla kogoś, kto chodzić miał niczym upośledzony aby jej towarzyszyć. Cóż, gdy teraz miała okazję, wybrała się z kuzynostwem, pozwalając Adelardowi na decyzję, czy zechce do niej dołączyć, czy woli spędzić ten czas na obronie terenu, czy jednak woli zostać w domu i odpocząć.
Przechodząc ostrożnie, machała w kierunku, w którym wołano do niej ze strony osób zainteresowanych. Jeżeli potrzebowano jej towarzystwa, chętnie zamierzała go udzielić, teraz jednak musiała wybrać też całkiem bezpieczne dla siebie miejsce, a gdy myślała o loterii czy innych straganach, te wydawały się zawsze zbyt zatłoczone, aby czuć się na nich komfortowo. Wyczuwała też, że jej sakiewka mogłaby zniknąć w tajemniczych okolicznościach, dlatego wolała znaleźć się w bardziej przyjaznym i otwartym otoczeniu. Oddychając spokojnie, wyczuwała, że kierują się w stronę stołu.
- Dzień dobry, mam nadzieję, że nie przeszkodzę zbytnio? – Zwróciła się w stronę osoby, która miała tam stać. Nie wiedziała dokładnie, do kogo właśnie mówi, a oczy wpatrywały się gdzieś przed siebie i wysunęła dłoń, próbując wyczuć krawędź stołu tu pod swoimi palcami. Chętnie by coś sobie nałożyła do jedzenia, nie miała jednak pojęcia, co znajduje się w ofercie.
- Chciałabym móc się sama obsłużyć, ale niestety jest to dość utrudnione. Dlatego jeżeli to nie problem, czy mogłabym prosić o pomoc i prosić o wsparcie z nałożeniem dań? Najlepiej coś lekkiego, bezmięsnego? Przy okazji, jak ci na imię? – Zagadnęła cicho, wyciągając dłoń, najlepiej w ramach powitania.
Przechodząc ostrożnie, machała w kierunku, w którym wołano do niej ze strony osób zainteresowanych. Jeżeli potrzebowano jej towarzystwa, chętnie zamierzała go udzielić, teraz jednak musiała wybrać też całkiem bezpieczne dla siebie miejsce, a gdy myślała o loterii czy innych straganach, te wydawały się zawsze zbyt zatłoczone, aby czuć się na nich komfortowo. Wyczuwała też, że jej sakiewka mogłaby zniknąć w tajemniczych okolicznościach, dlatego wolała znaleźć się w bardziej przyjaznym i otwartym otoczeniu. Oddychając spokojnie, wyczuwała, że kierują się w stronę stołu.
- Dzień dobry, mam nadzieję, że nie przeszkodzę zbytnio? – Zwróciła się w stronę osoby, która miała tam stać. Nie wiedziała dokładnie, do kogo właśnie mówi, a oczy wpatrywały się gdzieś przed siebie i wysunęła dłoń, próbując wyczuć krawędź stołu tu pod swoimi palcami. Chętnie by coś sobie nałożyła do jedzenia, nie miała jednak pojęcia, co znajduje się w ofercie.
- Chciałabym móc się sama obsłużyć, ale niestety jest to dość utrudnione. Dlatego jeżeli to nie problem, czy mogłabym prosić o pomoc i prosić o wsparcie z nałożeniem dań? Najlepiej coś lekkiego, bezmięsnego? Przy okazji, jak ci na imię? – Zagadnęła cicho, wyciągając dłoń, najlepiej w ramach powitania.