24.11.2022, 23:21 ✶
- Oh, miałam nadzieję, ze nie spóźniłam się aż tak bardzo... - zmartwiła się nieco, bo przecież wcale nie chciała, żeby Slughorn musiała na nią czekać, nawet jeśli ta miała tendencję, żeby pojawiać się przed wyznaczonym czasem. - Ale pogoda jest tak ładna, że po prostu nie mogłam odmówić sobie spaceru! - wyjaśniła pośpiesznie, jakby powód ten miał usprawiedliwić wszelkie mniejsze czy większe czasowe potknięcia.
- Zwierzątka w koszyku? Oczywiście! - zainteresowała się wyraźnie słowami Camerona, zaraz też klasnęła w dłonie, jakże zachwycona tym pomysłem. Co prawda ona nie wyłapała nigdzie podobnej atrakcji, ale na pewno wiele rzeczy jeszcze mile zaskoczy ją na dzisiejszym sabacie. Uśmiechnęła się wesoło, wyraźnie oczekując, że wspomniane kryjące się w koszu zwierzaczki, były raczej z natury tych puszystych i roztapiających serca. Nie mogli chyba lepiej rozpocząć Ostary niż od miziania małych psidwaków, kotków lub zajęcy.
- Ja idąc do was głównie patrzyłam na stragany. Widziałam parę z ziołami, a chciałam kupić nasiona do zasadzenia, bo mam braki w ogródku. Ale rzuciła mi się jeszcze w oczy jakaś pani, która biła ludzi kijami, kiedy próbowali do niej zagadać - wzdrygnęła się nieco, przypominając sobie jakiegoś jegomościa, który dostał prosto w czoło i aż się zakręcił dookoła siebie, potem już tylko uciekając w popłochu.
- Trzymam kciuki! - rzuciła jeszcze do Fernah, faktycznie zaciskając dłonie w piąstki, jakby ten mały przesąd miał dziewczynie pomóc wygrać jedną z lepszych nagród. - Tak, chodźmy. Może macie ochotę coś zjeść? Gdzieś na pewno są rozstawione jakieś dobre przekąski, możemy ich poszukać po pani z koszem - odciągnęła ich od goblina i koła, wprawiając całą ich małą gromadkę w ruch, chociaż niekoniecznie mając w głowie jakikolwiek konkretny cel.
- Zwierzątka w koszyku? Oczywiście! - zainteresowała się wyraźnie słowami Camerona, zaraz też klasnęła w dłonie, jakże zachwycona tym pomysłem. Co prawda ona nie wyłapała nigdzie podobnej atrakcji, ale na pewno wiele rzeczy jeszcze mile zaskoczy ją na dzisiejszym sabacie. Uśmiechnęła się wesoło, wyraźnie oczekując, że wspomniane kryjące się w koszu zwierzaczki, były raczej z natury tych puszystych i roztapiających serca. Nie mogli chyba lepiej rozpocząć Ostary niż od miziania małych psidwaków, kotków lub zajęcy.
- Ja idąc do was głównie patrzyłam na stragany. Widziałam parę z ziołami, a chciałam kupić nasiona do zasadzenia, bo mam braki w ogródku. Ale rzuciła mi się jeszcze w oczy jakaś pani, która biła ludzi kijami, kiedy próbowali do niej zagadać - wzdrygnęła się nieco, przypominając sobie jakiegoś jegomościa, który dostał prosto w czoło i aż się zakręcił dookoła siebie, potem już tylko uciekając w popłochu.
- Trzymam kciuki! - rzuciła jeszcze do Fernah, faktycznie zaciskając dłonie w piąstki, jakby ten mały przesąd miał dziewczynie pomóc wygrać jedną z lepszych nagród. - Tak, chodźmy. Może macie ochotę coś zjeść? Gdzieś na pewno są rozstawione jakieś dobre przekąski, możemy ich poszukać po pani z koszem - odciągnęła ich od goblina i koła, wprawiając całą ich małą gromadkę w ruch, chociaż niekoniecznie mając w głowie jakikolwiek konkretny cel.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.