Zawsze starał się trzymać brata na dystans względem spraw związanych ze swoją śmierciożerczą działalnością. O ile zdarzało mu się od czasu do czasu skorzystać z pomocy Richarda, to jednocześnie nie przekazywał mu praktycznie żadnych informacji. Ograniczał się wyłącznie do tego, co było absolutnie niezbędne. Konieczne. Do prawdziwego, absolutnego minimum. Teraz jednak sprawy miały się zmienić. Miały się cholernie mocno zmienić. Czy Richard był świadomy tego, na co się pisał? W jak bardzo głębokie bagno właśnie wkraczał? Nie było czasu, żeby się nad tym zastanawiać. Pewnymi sprawami należało się zająć bez zbędnej zwłoki.
- Niech tak będzie. - skomentował słowa brata. Cokolwiek myślał, odczuwał względem podjętej przez Richarda decyzji, tradycyjnie zdołał zatrzymać w środku. Starannie ukryć. Można było jedynie podejrzewać, że nie zadał tego pytania bez powodu. Z reguły nie zostawiał innym wiele miejsca na decyzje. Nie pytał. - Sprawa związana jest z wydarzeniami, które miały miejsce na kilka dni przed sabatem z okazji Beltane. Z rozkazu Mistrza, zlikwidowaliśmy wówczas zdrajce, który zdołał przeniknąć w nasze szeregi. Człowiek ten został przeze mnie sprawdzony, zajrzałem do jego umysłu. Tym sposobem zdołałem zebrać na jego temat pewne informacje. - nie tracił czasu, skoro przeszedł do omawiania sprawy, to i w pełni się na tym skupił. Przekazywał każdą jedną informacje, która mogła mieć znaczenie. Zwracał uwagę na każdy szczegół. - Najbardziej istotne w tym momencie jest dla nas to dla kogo pracował. On sam został już co prawda zlikwidowany, ale zdobyte informacje przez pewien czas był w stanie przekazywać dalej. Wiem kim był jego kontakt. Wiem jakie ma imię, jakie nosi nazwisko oraz gdzie pracuje. To jednak za mało, żeby podjąć się względem tej osoby bardziej... zdecydowanych działań? Bo nie ulega wątpliwości, że ta osoba wie na nasz temat zbyt wiele i pozostawiona w spokoju, może nam w przyszłości ponownie zaszkodzić.
Przez cały czas obserwował to Rodolphusa, to swojego brata. Starał się wychwycić każdą drobną zmianę, gest, cokolwiek co pozwoli mu określić, w jaki sposób na to wszystko spoglądają. W jaki sposób odbierają otrzymane informacje. Informacje niewątpliwie istotne, a przy tym mogące im pomóc umocnić swoją pozycje wśród śmierciożerców. O ile tylko odpowiednio wszystko rozegrają, zdołają na tym polu cokolwiek osiągnąć.
- Nie chce jej likwidować. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Zarazem uważam, że dobrym posunięciem będzie zebranie na temat tej kobiety większej ilości danych. Informacji. Potrzebujemy ją prześwietlić, żeby nie popełnić przy tym wszystkim jakiegoś... błędu. - zawsze był ostrożny, dlatego również teraz starał się działać bez niepotrzebnego pośpiechu. Powoli. Metodycznie. Robiąc jeden krok za drugim. Upewniając się, że pod kolejnym polem nie będzie kryła się żadna zapadnia. Nie zamierzał ponieść tu kolejnej porażki.