22.01.2024, 15:09 ✶
Felix chyba powoli zdawał sobie sprawę z tego, że wykonując lustrzane odbicia ruchów przeciwnika niewiele wskórają. Białe piony co prawda nie były kontrolowane przez żywą istotę, ale szło wyczuć, że atmosfera robiła się gęsta i ciężka. Głównie dlatego, że po tym, jak ich koń fiknął na konkretne pole, to białe przestały się ruszać. Normalnie ruch zajmował im do kilkunastu sekund, ale teraz mijała kolejna minuta, a żadna z figur przeciwnika się nie poruszyła.
- Um... To chyba za wcześnie ja wygraną, prawda? - zapytał niepewnie, zerkając na obrażoną Elaine. Westchnął ciężko, bo wolałby, żeby teraz tworzyli zgrany team, a nie że musiał ogarniać kolejne ruchy i jeszcze zajmować się uspokajaniem dziewczyny. Chociaż sam nie czuł złości, to jednak trwanie w niebycie na planszy powodowało, że zaczął się niepokoić. - Może spróbujmy zejść z planszy.
Zaproponował nieśmiało, unosząc nogę. Mógł przecież w każdej chwili zrobić krok w tył, nie było tu żadnego magicznego pola siłowego (chyba), nikt nie stał nad nimi z batem. Na wszelki wypadek jednak odwrócił się, żeby się upewnić co do swoich gdybań, aż jego wzrok natrafił na poruszającą się w oddali postać.
- Ej, mała, tam ktoś jest! HALO! HALO POMOCY! - uniósł ręce, ale wątpił czy z takiej odległości, wśród drzew, poruszająca się postać byłaby w stanie go dostrzec. Pomijając już fakt, że to było bardzo głupie zagranie, bo kto normalny wałęsa się po lesie samotnie? Ale mleko się rozlało, a własna głupota dotarła do niego dopiero po kilku chwilach darcia się.
- Um... To chyba za wcześnie ja wygraną, prawda? - zapytał niepewnie, zerkając na obrażoną Elaine. Westchnął ciężko, bo wolałby, żeby teraz tworzyli zgrany team, a nie że musiał ogarniać kolejne ruchy i jeszcze zajmować się uspokajaniem dziewczyny. Chociaż sam nie czuł złości, to jednak trwanie w niebycie na planszy powodowało, że zaczął się niepokoić. - Może spróbujmy zejść z planszy.
Zaproponował nieśmiało, unosząc nogę. Mógł przecież w każdej chwili zrobić krok w tył, nie było tu żadnego magicznego pola siłowego (chyba), nikt nie stał nad nimi z batem. Na wszelki wypadek jednak odwrócił się, żeby się upewnić co do swoich gdybań, aż jego wzrok natrafił na poruszającą się w oddali postać.
- Ej, mała, tam ktoś jest! HALO! HALO POMOCY! - uniósł ręce, ale wątpił czy z takiej odległości, wśród drzew, poruszająca się postać byłaby w stanie go dostrzec. Pomijając już fakt, że to było bardzo głupie zagranie, bo kto normalny wałęsa się po lesie samotnie? Ale mleko się rozlało, a własna głupota dotarła do niego dopiero po kilku chwilach darcia się.