Laurenta bawiły odpowiedzi Nicholasa. Z kolei Travers jedynie unosił kącik ust, uprzejmie do sytuacji, udając, ale nie rozumiejąc i tak, co było zabawnego w tych słowach. On sam siebie by mógł uznać za człowieka zdecydowanego, to jednak do uległości mu było bardzo, ale to bardzo daleko. Jeżeli chodziło w sprawy łóżkowe. Pozwalając partnerowi na grę wstępną, sam go badał i obserwował. Na ile on potrafi zapewnić mu przyjemność i satysfakcję. Jak daleko potrafi sięgnąć granic. Jak bardzo jest odważny. A dopiero później, przejmował całą inicjatywę, aby samodzielnie zakończyć finałem. Laurent przekonał się o tym niejednokrotnie.
Lecz czy Laurent wyglądał Nicholasowi na zdecydowanego? Nie do końca. Choć pewny był w swoich ocenach, nie kryjąc się także z krytyką, swobodnie używając przy nim jakichkolwiek słów, to jednak był uległy. Pozwalał mu na wszystko, aby doświadczyć nowego. Przełamał swoją barierę strachu wobec jego osoby. Tak. Nicholas w oczach Laurenta nie widział już tego strachu, jaki zobaczył w ich pierwszym spotkaniu po latach. Młody Prewett coraz chętniej umawiał się na wspólne spotkania.
Określał się błędnie. Bardzo możliwe. Jego odpowiedź była interesująca. Nicholas na to nie odpowiedział. Mając swoją fascynację na udach, obejmując go jedną ręką, wodząc po jego plecach, siedział nieruchomo delektując się zapachem jego perfum. Pozwalając mu na dotyk. Głaskanie swojej potylicy. Pozwalał mu na bardzo bliski kontakt ze sobą. Te czułości jakie mu dawał. Czułość. Miła cecha, ale raczej w praktyce trudna do zinterpretowania. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie. Jednak, nie mogła. Nadszedł moment główny cel spotkania. Przejażdżka na abraksanach. Laurent schodząc z jego ud, zaprosił do spaceru. Nicholas wstał i także na drogę upił jeden łyk kawy, po czym ruszył z Laurentem w kierunku stajni.
Dwa abraksany były już osiodłane. Jeden bardziej znajomy Nicholasowi. Michael. Travers odprowadził wzrokiem tutejszego pracownika, po czym wrócił spojrzeniem do Laurenta, stojącego pomiędzy stworzeniami.
- Mnie również.Odparł Nicholas w odpowiedzi, skinąwszy głową. Po czym spojrzenie skierował w kierunku Michaela. To spojrzenie nic się nie zmieniło. Jeżeli miałby dosiąść tego abraksana. Przejażdżka może być bardzo ciekawa. Ale i ryzykowna.
- Na Abraksanach? Nie.
Tym razem nie kłamał. A był szczery. Nie kręcił jak ostatnim razem. W końcu Laurent chciał prawdy. Dostał ją. Travers udzielając odpowiedzi, spoglądał na Michaela, po czym przeniósł chłodne spojrzenie na Laurenta. Dostanie teraz instrukcje, czy z marszu ma się posadzić i ruszyć w trasę? Przejażdżka na stworzeniach była zupełnie inna niż latanie na miotle.