04.01.2024, 23:08 ✶
Londyn, czerwiec 1972
Ambrosio,
cieszę się niezmierne, że doceniasz fach mojej rodziny. W tym momencie gramy przecież do jednej bramki i nie widzi mi się, abyś wpadła w szydła tej ministerialnej szajki. Nawet jeżeli nie w ręce brygadzistów to tych przyjebów z Nokturnu. Z nimi też się przecież średnio można dogadać.
Odnośnie wróżby - dobrze przecież wiesz, że nie interesują mnie te wszystkie wróżby i inne święcenia kadzidłem czy coś. Ciężko brać to na poważnie czy się do tego odnieść. To jest w ogóle legalne aby komuś robić takie losowania za jego plecami?
Trzymaj się tam piętro wyżej,
Stanley
PS.
Przepraszam za tamten list. Pisałem je automatycznie jakoś późno w nocy, więc stąd ta cała "oficjalna" forma.
PS2.
Dla kolegi pytam. Jak to bardziej interpretować? Czy może to się tyczyć bardziej kogoś z mojej rodziny, niż mnie? Ile czasu należy się tego "wystrzegać" albo "unikać"?
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972