Nie zawtórował swojemu bratu tym chrapliwym śmiechem. Eryk nie opowiadał mu ostatnio zasłyszanego dowcipu o szlamach, tylko zareagował w ten sposób na wypowiedziane przez niego słowa. Z trudem powstrzymał się od przewrócenia oczami. Podczas patrolów na Nokturnie do jego obowiązków nie należało zaglądanie do burdeli. Tym powinni zajmować się Brygadziści. Doskonale wiedział, że dopóki będzie istniał Śmiertelny Nokturn to będą istnieć burdele i pozostałe szemrane interesy. Paradoksalnie te pierwsze zdawały się przeszkadzać mu znacznie bardziej, niż sklepy pokroju Borgina & Burkesa.
— Popularne czy nie, to nadal dewiacja. Zakładam, że gdybym zdecydował się to sprawdzić, to liczba moich znajomych zmniejszyłaby się średnio o połowę. — Pomimo posiadania ugruntowanego stosunku do pieprzących się ze sobą mężczyzn, gdyby na tym przyłapał swojego brata, to trudno byłoby mu się od niego odwrócić. Starałby się wymóc na nim aby skończył z oddawaniem się tego rodzaju dewiacjom, wykraczającym poza jego dotychczasowe preferencje. Nie chciał znaleźć się w sytuacji, w której będzie musiał przetrząsnąć Nokturn na siódmą stronę po to aby odnaleźć Eryka w jakieś cuchnącej szczynami spelunie. Dokładał wszelkich starań aby członkowie jego rodziny nie padali ofiarą plotek i aby nic nie zszargało reputacji ich rodu.
Nie chciał przekonać się o tym, że zgadzając się na wspólne wyjście podjął niewłaściwą decyzję. Mogło okazać się, że jednak ona będzie tą właściwą i że naprawdę potrzebował odskoczni od swojej codziennej rutyny. Nie pozostawiało jednak złudzeń to, że powinien myśleć o sobie i spróbować ułożyć sobie życie na nowo.
— Podobają mi się niewysokie blondynki i brunetki, o pełniejszych kształtach. Około trzydziestoletnie, maksymalnie nieprzekraczające czterdziestu lat. Zawód... najlepiej prestiżowy. Odpowiednie pochodzenie nie jest bez znaczenia. — Nad odpowiedzią na te wszystkie pytania przez chwilę musiał się zastanowić, tak aby jak najdokładniej oddać to, co miał na myśli. Jak każdy mężczyzna zwracał w pierwszej kolejności uwagę na wygląd. Wzrost, kolor włosów, kształty. Kobieta nie powinna wyglądać jak obleczony skórą szkielet ani nie wyglądać jak dobrze karmiona świnia. Nie wskazał kobiet w swoim wieku, tylko młodsze od siebie. Zawód... sam piastował prestiżowe stanowisko, nie chciałby pokazywać się publicznie ze zwykłą sklepikarką. Kobieta na podobnym poziomie mogła mieć coś w głowie zamiast wyłącznie mieć niezłą dupę. Pieniądze stanowiły drugorzędną kwestię. Czysta krew była dla niego równie istotna. Czy to było wszystko? Nic bardziej mylnego. Po prostu pewne rzeczy zachowywał dla siebie. Czy o to chodziło jego bratu? Prawdopodobnie nie. Zaciągnął się papierosem.