Rozumienie kobiety, ach tak... Laurent potrafił je zrozumieć tak samo dobrze jak mężczyzn. To, co nimi prowadziło, czego potrzebowało, to, co powodowało, że wszystko się tak dziwnie łączyło w ich głowach i... te emocje, które drążyły Aydaye. Jej rzucanie się z boku na bok, obijanie o ściany. Głównie dotykała tej, w której niechęć do niego przezwyciężała, ale to nie tylko ta prowadziła jej zachowanie. Czasami się od niej odpychała i stawała się łagodna. Sympatyczna. Miała takie pojedyncze momenty, kiedy sądził, że to już, że to czas na zmianę, że teraz będzie inaczej. Nie, nie będzie. Z Edwardem też nie miało być inaczej. Teraz miło i sympatycznie, a coś się wydarzy nie po jego myśli i znowu pojawi się ciśnienie. Na samą myśl zrobiło mu się niedobrze. Był tym naprawdę zmęczony. Ganianiem za czymś prawdziwym, bardziej realnym niż powierzchowne odczucia, kiedy Edward i Aydaya mieli akurat dobre nastroje. Przecież nie na tym powinny wyglądać ich relacje. Pragnąć możesz wielu rzeczy, a ile z nich miało prawo się ziścić?
- Jak to: nie chciałbyś wchodzić w odczucia Aydayi? - Nie zdziwiło go to, że akurat Edward powiedział coś takiego. Z jednej strony naciskał, że chciał zrozumieć, a z drugiej strony był taki jak teraz - że te skomplikowane odczucia i emocje były nieważkie. Że można na nie machnąć rękoma. Oczywiście, że można, skoro wszystko ograniczało się do tego, że zarówno on jak i Aydaya do niego wracali. Kochali go. Laurent starał się zaakceptować te wady, które tworzyły jego ojca i to, że nigdy nie dostanie od niego tego rodzaju uwagi, której potrzebował. Że musi się zadowolić tym, co ma i co jest w stanie mu Edward dać. Bo dawał miłość - w to nigdy nie wątpił.
- Sądzę, że była okrutna. - Czy można mówić o usprawiedliwianiu czynów przez emocje? Przez pryzmat tego, że to twoja rodzina, że chcesz ją chronić? Laurent uważał, że tak. Ale były pewne granice, których się nie przekraczało. Tak jak to, czego dokonano na statku. - Nie da się przywrócić zmarłych z drugiej strony. Nie ważne, jak bardzo się chce. Przez nią cierpiała jej córka i wiele innych ludzi.