17.12.2023, 23:00 ✶
Edge uśmiechnął się. Niby rozmawiał z Lorettą, ale nie uśmiechnął się do Loretty - uśmiechnął się do myśli, która go nawiedziła, kiedy tak beztrosko postanowiła poprawiać go językowo. Udał, że zasłania sobie boki głowy otwartymi dłońmi i poruszał ustami, niby to mówiąc blablabla...
- Ooooh. Wybacz, ale już mam pseudolingwistę od tłumaczenia mi zawiłości językowych, zatykam uszy, bo to pewnie nie wypada - wyjaśnił jej niby to od niechcenia, a później wrócił do opierania jednej ręki na biodrze. Tam, gdzie najwyraźniej lubił trzymać je najbardziej. Drugą powrócił do zabawy tym piekielnie ostrym nożem, którym wcześniej rzucał w swoją siostrę od niechcenia, kiedy kręciła się niesamowicie szybko na cyrkowym kole.
- Hmph? - Klub książki? - Szczerze mówiąc spodziewałem się po tobie bycia suczką lubującą się w jakiś tam sonetach panienki Avery, a nie miłośniczkę mugolskich książek.
Nie podobało mu się generalnie, że tu była. Czystokrwista paniusia, była narzeczona czystokrwistych paniczyków. Nie miała czego szukać w mugolskim cyrku, a oni mieli ostatnio bardzo, ale to bardzo dużo kłopotów. Wiedział, że powinien ugryźć się w język i teraz trochę żałował, że po prostu sobie stąd nie poszedł i nie zawołał do ogarnięcia jej kogoś, kto się lepiej prezentował wizualnie i pod względem wypowiadania się, ale na to już było za późno.
To nie były Podziemne Ścieżki. Tutaj nie ryzykował życiem innych szczurów, tutaj nie planował wysadzenia jej galerii napalmem, jeżeli tylko spróbuje zaszkodzić Fontaine. To była Fantasmagoria. To była jego rodzina. Ludzie, na których naprawdę mu zależało i życie, jakie sobie cenił, bo wreszcie miał coś, do czego mógł wracać.
- Kazali ci zmajstrować mój portret pamięciowy czy o co chodzi?
Pokręcił głową. To chodzenie ze szkicownikiem przypominało mu trochę jego artystycznie uzdolnione siostry, ale... do nich pasowało to jakoś bardziej. Do niej? Pewnie jakiś futrzany płaszcz. Obrazy, które tak naprawdę nikomu się nie podobają, będące jakąś przykrywką pralni brudnych pieniędzy. Rozmowy o sztuce przy udziale bardzo drogiego wina. Takiego, które kupiłby mu Perseus.
- Mam cię podnieść całą, czy tylko podeprzeć, żeby ci się lepiej szło?
- Ooooh. Wybacz, ale już mam pseudolingwistę od tłumaczenia mi zawiłości językowych, zatykam uszy, bo to pewnie nie wypada - wyjaśnił jej niby to od niechcenia, a później wrócił do opierania jednej ręki na biodrze. Tam, gdzie najwyraźniej lubił trzymać je najbardziej. Drugą powrócił do zabawy tym piekielnie ostrym nożem, którym wcześniej rzucał w swoją siostrę od niechcenia, kiedy kręciła się niesamowicie szybko na cyrkowym kole.
- Hmph? - Klub książki? - Szczerze mówiąc spodziewałem się po tobie bycia suczką lubującą się w jakiś tam sonetach panienki Avery, a nie miłośniczkę mugolskich książek.
Nie podobało mu się generalnie, że tu była. Czystokrwista paniusia, była narzeczona czystokrwistych paniczyków. Nie miała czego szukać w mugolskim cyrku, a oni mieli ostatnio bardzo, ale to bardzo dużo kłopotów. Wiedział, że powinien ugryźć się w język i teraz trochę żałował, że po prostu sobie stąd nie poszedł i nie zawołał do ogarnięcia jej kogoś, kto się lepiej prezentował wizualnie i pod względem wypowiadania się, ale na to już było za późno.
To nie były Podziemne Ścieżki. Tutaj nie ryzykował życiem innych szczurów, tutaj nie planował wysadzenia jej galerii napalmem, jeżeli tylko spróbuje zaszkodzić Fontaine. To była Fantasmagoria. To była jego rodzina. Ludzie, na których naprawdę mu zależało i życie, jakie sobie cenił, bo wreszcie miał coś, do czego mógł wracać.
- Kazali ci zmajstrować mój portret pamięciowy czy o co chodzi?
Pokręcił głową. To chodzenie ze szkicownikiem przypominało mu trochę jego artystycznie uzdolnione siostry, ale... do nich pasowało to jakoś bardziej. Do niej? Pewnie jakiś futrzany płaszcz. Obrazy, które tak naprawdę nikomu się nie podobają, będące jakąś przykrywką pralni brudnych pieniędzy. Rozmowy o sztuce przy udziale bardzo drogiego wina. Takiego, które kupiłby mu Perseus.
- Mam cię podnieść całą, czy tylko podeprzeć, żeby ci się lepiej szło?
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.