• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
« Wstecz 1 2
[17.07.1972, Sycylia, Taormina] Świstoklikiem w piękny rejs

[17.07.1972, Sycylia, Taormina] Świstoklikiem w piękny rejs
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#14
16.12.2023, 11:15  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.12.2023, 21:39 przez Laurent Prewett.)  

Oj tak, Victoria była niesamowitą czarownicą. I rzeczywiście chodziło NIE TYLKO o to, że była zdolna, że była pilną uczennicą, posiadała dużą wiedzę, świetnie sobie radziła z czarami i eliksirami. Chodzący ideał tak by większość powiedziała. Głównie dlatego, że kobieta była nauczona prezentować swoje mocne strony, a te słabe chować między zdaniami. Inaczej matka nie dałaby jej żyć. Była niesamowita i niezwykła dlatego, że miała tyle serca dla człowieka. Przeklęta dlatego, że tyle rzeczy akceptowała, bo czy to na pewno przynosiło jej cokolwiek dobrego? Kupowało zbliżenie do niektórych wyrzutków, och, to na pewno. Czy było warto? Wartości mierzyliśmy w tym świecie nie zyskami emocjonalnymi a tym, jak wiele jesteś w stanie osiągnąć. Zysk emocjonalny licz sobie samemu po kryjomu, cichutko. Najlepiej tak, żeby nikt nie zauważył, bo ktoś złapie ten śliczny różaniec swoimi pazurami i powyrywa kilka koralików z prozy twojego życia. Chcesz mieć - płać. System zysków i strat był tu naprawdę marny. Oceniany. Wszystko pod palcem i wszystko pod lupą. Szczególnie, kiedy stanowiłeś taką atrakcję ostatnich czasów jak bycie Zimnym. Było tak mało czasu na wszystko, że uganianie się za tym, jak na ciebie spojrzą i za tym, żeby było ci jeszcze dobrze w tym życiu - to chyba niemożliwe, prawda? Albo, dokładnie tak jak powiedział i jak było mu mówione - po prostu wziął za dużo na swoje barki.

Nie narzekał na swoją rodzinę. Nawet teraz, kiedy parę kropel za dużo wypłynęło i zastanawiał się, co z tym zrobić i jak to uratować wyrodziło się w nim małe poczucie winy, że zabrzmiało to zwyczajnie nieodpowiednio. Był przecież wdzięczny Edwardowi i Aydayi, że go przyjęli. Nie musieli wcale tego robić. Mimo tego, że Edward był jego ojcem - nie musiał. Mało było takich historii? O dzieciach zrobionych na boku, z przypadku, z zabawy miłością, które potem kończyły w sierocińcach? Których nikt nie chciał? Albo dzieci, które w ogóle nie miały przed sobą przyszłości i kończyły na zimnych ulicach, próbując związać koniec z końcem. Nie, on miał szczęście. Trafił do cieplutkiego zamku z pięknymi koronkami i wielkimi oknami wpuszczającymi światło do każdego kąta. Wylanego złotem i wyłożonego marmurem. Niczego nie mogło mu zabraknąć i zawsze wszystko dostawał. Narzekanie na takie życie było nieodpowiednie. Tak samo jak wytykanie palcami osób, które cię do takiego życia zaprosiły. A jednak rodziła się w nim złość. Brzydka i mała, ale już narodzona i wdarta do jego wnętrza, podlewana ciągłym pytaniem "dlaczego". Czemu to życie było takie niesprawiedliwe i nie potrafiło ugłaskać pewnych spraw po to, by gościła w nim chociaż odrobina dobra i ciepła?

- Sądzę, że zaakceptują. - Uśmiechnął się widząc już tę dwójkę na ślubnym kobiercu. - Jedynym mankamentem jest to, że Edward odkrył, że jego ukochana córka, mająca notabene już 30 lat, - dodał trochę ciszej, a uśmiech na jego twarzy nieco się poszerzył przy tej wzmiance o wieku Pandroy - może mieć mężczyznę przy swoim boku. Biedny, tak bardzo się przejął... - Tak bardzo się przejął, że aż swoją frustrację wylał na nim. Bo chciał wiedzieć. Bo musiał wiedzieć wszystko na temat tego, co się działo z jego córką i tym bardziej nie było takiej możliwości, żeby jakieś informacje, w których posiadaniu chciał się znaleźć, były przed nim ukrywane. Edward nie przywykł do tego, że mówiło się względem niego "nie". - To nie zawsze jest takie proste. - Zrozumieć... ha. Potrzeba bronienia Aydayi i Edwarda walczyła w nim z pewną dozą faktów, które kuły go w oczy i na które nie chciał spoglądać. Ale jeden fakt był prosty - możesz walczyć na noże z niektórymi ludźmi i nigdy nie zrozumieją. Nawet nie dlatego, że NIE CHCĄ. Nie są w stanie. Mając inną mentalność, charakter, doświadczenia. Ba, czasem im się nawet wydawało, że świetnie rozumieją. Tak jak Edward mówiący o tym, że miał chwile słabości przy tym, że pozwolił się Laurentowi prawie udusić w napadzie paniki przed jego twarzą. Nie był w stanie zrozumieć. Aydaya również. Byli z tak różnych światów... dlatego Laurent tam nie pasował. Mimo tego, że Edward ciągle powtarzał, że przecież był jego synem, Prewettem i nie było lepszego miejsca, w którym mógłby być niż Keswick. - Nie muszą tego rozumieć, ale muszą to zaakceptować. Na niektóre prośby i życzenia można przystać, ale tak jak się sama przekonałaś - nie wszystkie życzenia powinny być spełniane. - Ponieważ wrzucają w spiralę nieszczęść. Trzeba czasem się zastanowić, czego się chce dla siebie samego i w odpowiednich momentach powiedzieć "nie". Choć to jedno słowo potrafiło być bardzo okrutne przy wyliczaniu zysków i strat. Cóż, przynajmniej w zyskach zawsze możesz sobie dosmarować asertywność.

- Chodźmy na plażę. - Wstał, dopijając ostatni łyk kawy.


Koniec sesji


○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (4378), Victoria Lestrange (5597)




Wiadomości w tym wątku
[17.07.1972, Sycylia, Taormina] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Victoria Lestrange - 05.12.2023, 19:54
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Laurent Prewett - 06.12.2023, 19:36
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Victoria Lestrange - 06.12.2023, 23:09
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Laurent Prewett - 07.12.2023, 20:35
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Victoria Lestrange - 07.12.2023, 21:57
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Laurent Prewett - 08.12.2023, 14:33
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Victoria Lestrange - 08.12.2023, 22:06
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Laurent Prewett - 11.12.2023, 00:08
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Victoria Lestrange - 11.12.2023, 18:40
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Laurent Prewett - 13.12.2023, 09:07
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Victoria Lestrange - 13.12.2023, 13:41
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Laurent Prewett - 14.12.2023, 20:31
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Victoria Lestrange - 14.12.2023, 23:09
RE: [17.07.1972] Świstoklikiem w piękny rejs - przez Laurent Prewett - 16.12.2023, 11:15

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa