15.12.2023, 20:01 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.08.2024, 19:01 przez Król Likaon.)
adnotacja moderatora
Rozliczono - Erik Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic II
adnotacja moderatora
Rozliczono - Geraldine Yaxley - osiągnięcie Badacz Tajemnic
—07/08/1972—
Pola na obrzeżach Little Hangleton
Erik Longbottom & Geraldine Yaxley
Mówi się, że wypadki chodzą po ludziach. Ponoć niektórych nawet nie da się uniknąć. Można próbować oszukać przeznaczenie, jednak te zawsze znajdzie sposób, aby uprzykrzyć człowiekowi życie, jeśli już ma taki zamysł. Erik nie miał pojęcia, co sprowokowało los do tego, aby zemścić się akurat na gospodarzach spod Little Hangleton, ale szczerze im współczuł. Wprawdzie jego rodzina miała tylko mały sad i nie miała zbyt wiele wspólnego z uprawianiem ziemi, tak dzieciństwo w Dolinie Godryka nauczyło go, że niektórzy byli nad wyraz przywiązani do swojej ziemi. Do swojego dziedzictwa, pasji i dumy.
— Pierwszy raz widzę coś takiego — przyznał z nietęgą miną, drapiąc się raz po raz po politycy. Zerknął na Geraldine, a potem na rozciągające się w dolinie poniżej pola, nie bardzo wiedząc, jak skomentować ten widok. — Zupełnie jakby ktoś zrzucił z powietrza jakiś tuzin zaklęć wybuchających. I to tych bardziej zaawansowanych, które stosuje się przy wyburzaniu budynków.
Według doniesień mieszkańców jeszcze parę dni temu wszystko było w porządku. Nic nie zwiastowało nadchodzącej katastrofy. Wszystkie było posiane zgodnie z planem, nie zauważono żadnych odstępstw od normy. Gleba przyjęła nasiona, zaklęcia wspomagające wzrost również nie napotkały większych oporów ze strony natury. Magiczne i niemagiczne roślinki rosły sobie spokojnie i czekały na okres zbiorów.
A potem w jedną noc cała praca okolicznych gospodarzy poszła na marne. Ziemia była rozorana, na polach widniało sporo głębokich na kilka metrów dziur. Resztki roślin były albo ponadgryzane, albo zmieszane z glebą, nie pozostawiając najmniejszego śladu po ich naturalnym kolorze czy zapachu. W powietrzu unosił się ciężki smród, który drażnił nos i gardło. Zupełnie nie pasował do tej dolinki.
— Myślałem też o sklątkach tylnowybuchowych albo nie wiem jakimś... Wielkim krecie — kontynuował z sarkazmem, wkurzony własną niewiedzą. — Miałaś kiedyś z czymś takim do czynienia?
Dla Longbottoma pola wyglądały jak jedno wielkie pobojowisko, przez które przetoczyło się stado czegoś... ogromnego i głodnego. Mimowolnie dopuszczał też do siebie możliwość, że mogło dojść do jakiegoś incydentu związanego z magicznym artefaktem. Nie dziwił się, że ludzie postanowili zgłosić się do Ministerstwa Magii. Po Beltane, po tym, co się działo w Kniei, pewnie nie chcieli ryzykować. A w tych czasach nie wiadomo, co się dzieje pośród wzgórz, które nie są przez nikogo monitorowane.
— Ehh... Może to jednak sprawa dla Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof? Albo któregoś z biur w Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami? — zaczął gdybać na głos, chociaż na dobrą sprawę niewiele mógł na to poradzić. Sprawa została mu już przydzielona, a gdyby zawnioskował o jej przekwalifikowanie, to zapewne po transferze do innego departamentu wylądowałaby na samym dole listy priorytetów. — Próbowałem rozmawiać z mieszkańcami, zanim się z tobą skontaktowałem. Nic nie słyszeli, nic nie widzieli. Z tego co wiedzą, do tego „ataku” doszło w późnych godzinach nocnych.
— Pierwszy raz widzę coś takiego — przyznał z nietęgą miną, drapiąc się raz po raz po politycy. Zerknął na Geraldine, a potem na rozciągające się w dolinie poniżej pola, nie bardzo wiedząc, jak skomentować ten widok. — Zupełnie jakby ktoś zrzucił z powietrza jakiś tuzin zaklęć wybuchających. I to tych bardziej zaawansowanych, które stosuje się przy wyburzaniu budynków.
Według doniesień mieszkańców jeszcze parę dni temu wszystko było w porządku. Nic nie zwiastowało nadchodzącej katastrofy. Wszystkie było posiane zgodnie z planem, nie zauważono żadnych odstępstw od normy. Gleba przyjęła nasiona, zaklęcia wspomagające wzrost również nie napotkały większych oporów ze strony natury. Magiczne i niemagiczne roślinki rosły sobie spokojnie i czekały na okres zbiorów.
A potem w jedną noc cała praca okolicznych gospodarzy poszła na marne. Ziemia była rozorana, na polach widniało sporo głębokich na kilka metrów dziur. Resztki roślin były albo ponadgryzane, albo zmieszane z glebą, nie pozostawiając najmniejszego śladu po ich naturalnym kolorze czy zapachu. W powietrzu unosił się ciężki smród, który drażnił nos i gardło. Zupełnie nie pasował do tej dolinki.
— Myślałem też o sklątkach tylnowybuchowych albo nie wiem jakimś... Wielkim krecie — kontynuował z sarkazmem, wkurzony własną niewiedzą. — Miałaś kiedyś z czymś takim do czynienia?
Dla Longbottoma pola wyglądały jak jedno wielkie pobojowisko, przez które przetoczyło się stado czegoś... ogromnego i głodnego. Mimowolnie dopuszczał też do siebie możliwość, że mogło dojść do jakiegoś incydentu związanego z magicznym artefaktem. Nie dziwił się, że ludzie postanowili zgłosić się do Ministerstwa Magii. Po Beltane, po tym, co się działo w Kniei, pewnie nie chcieli ryzykować. A w tych czasach nie wiadomo, co się dzieje pośród wzgórz, które nie są przez nikogo monitorowane.
— Ehh... Może to jednak sprawa dla Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof? Albo któregoś z biur w Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami? — zaczął gdybać na głos, chociaż na dobrą sprawę niewiele mógł na to poradzić. Sprawa została mu już przydzielona, a gdyby zawnioskował o jej przekwalifikowanie, to zapewne po transferze do innego departamentu wylądowałaby na samym dole listy priorytetów. — Próbowałem rozmawiać z mieszkańcami, zanim się z tobą skontaktowałem. Nic nie słyszeli, nic nie widzieli. Z tego co wiedzą, do tego „ataku” doszło w późnych godzinach nocnych.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞