15.12.2023, 11:38 ✶
- Możemy ogarnąć to teraz, nigdzie się nam jakoś nie spieszy - stwierdziła Brenna po chwili wahania. Kto w końcu wie, czy później któraś z nich nie zrobi sobie krzywdy albo czy nie będą stąd umykać w trybie przyspieszonym? Nie wspominając o tym, że jej czary pewnie stracą moc i trzeba by łapać je od nowa.
Kiedy Nora rozglądała się za jajkami, Brenna machnęła różdżką, by sparaliżować dwa stworzonka, a potem ostrożnie wyciągnęła je z sieci. Trochę zafascynowana tymi dziwacznymi istotami. Obie podała Norze, w końcu to Figg miała przy sobie ewentualnie fiolki, i to ona wiedziała, w jaki sposób ten nieszczęsny jad pozyskać. A sama wyczarowała kolejną sieć, tak na wszelki wypadek, aby przypadkiem bahanki nie umknęły w chwili, w której Nora będzie pozyskiwała składnik.
W gruncie rzeczy mogli niby kupić te rzeczy, ale... zawsze dobrze było skorzystać z okazji. A i o niektóre składniki było bardzo trudne, jak o nasiona płonących krzewów. Brenna nie była pewna, jak z rzadkością jadu bahanek, ale na pewno nie zamierzała protestować.
Dopiero kiedy skończyły, podniosła się, rozglądając po jaskini nieco podejrzliwie.
- Według opisu, krzewy powinny być nie tak daleko od tego wodospadu, który słyszymy... Chyba jesteśmy już blisko.
Ruszyła dalej - w ciemność, rozświetlaną jedynie światłem lumos. Gdy jednak przeszły przez grotę, znalazły się nagle z powrotem pod gołym niebem, na krótkim przejściu, pomiędzy dwiema częściami jaskiń. To tutaj mogły dostrzec wodospad, wzdłuż którego musiały przejść dość wąską skarpą. Tu było też zielono - bluszcz, trawa, jadowite tentakule...
...jadowite tentakule?!
Brenna, idąca przodem, obróciła się do Nory, najwyraźniej trochę zaniepokojona wizją Figg przechodzącej tym wąskim przejściem. Chciała zaproponować, że wyczaruje linę, której w razie potrzeby można się przetrzymać. Nieświadoma, że tuż koło niej są kolczaste pędy, mogące zaraz do niej sięgnąć - a jeżeli już to zrobią, to cóż... były jadowite.
Kiedy Nora rozglądała się za jajkami, Brenna machnęła różdżką, by sparaliżować dwa stworzonka, a potem ostrożnie wyciągnęła je z sieci. Trochę zafascynowana tymi dziwacznymi istotami. Obie podała Norze, w końcu to Figg miała przy sobie ewentualnie fiolki, i to ona wiedziała, w jaki sposób ten nieszczęsny jad pozyskać. A sama wyczarowała kolejną sieć, tak na wszelki wypadek, aby przypadkiem bahanki nie umknęły w chwili, w której Nora będzie pozyskiwała składnik.
W gruncie rzeczy mogli niby kupić te rzeczy, ale... zawsze dobrze było skorzystać z okazji. A i o niektóre składniki było bardzo trudne, jak o nasiona płonących krzewów. Brenna nie była pewna, jak z rzadkością jadu bahanek, ale na pewno nie zamierzała protestować.
Dopiero kiedy skończyły, podniosła się, rozglądając po jaskini nieco podejrzliwie.
- Według opisu, krzewy powinny być nie tak daleko od tego wodospadu, który słyszymy... Chyba jesteśmy już blisko.
Ruszyła dalej - w ciemność, rozświetlaną jedynie światłem lumos. Gdy jednak przeszły przez grotę, znalazły się nagle z powrotem pod gołym niebem, na krótkim przejściu, pomiędzy dwiema częściami jaskiń. To tutaj mogły dostrzec wodospad, wzdłuż którego musiały przejść dość wąską skarpą. Tu było też zielono - bluszcz, trawa, jadowite tentakule...
...jadowite tentakule?!
Brenna, idąca przodem, obróciła się do Nory, najwyraźniej trochę zaniepokojona wizją Figg przechodzącej tym wąskim przejściem. Chciała zaproponować, że wyczaruje linę, której w razie potrzeby można się przetrzymać. Nieświadoma, że tuż koło niej są kolczaste pędy, mogące zaraz do niej sięgnąć - a jeżeli już to zrobią, to cóż... były jadowite.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.