Widok Jima i Flynna paradujących przez środek cyrku sprawiał jej zbyt dużą przyjemność, a w pewnym momencie nawet zaczęła klaskać do rytmu w który chochla uderzała w kościelny dzwon. Dla jednych mogła być to scena absurdalnie absurdalna, ale prawdę powiedziawszy, dla Bellów był to dzień jak co dzień. Nie takie rzeczy się tu wydarzały i aktualnie scenka pewnie działaby się dalej w najlepsze, gdyby gdzieś nie poniosło się ostrzegawcze Brygada idzie, a to spowodowało zapalenie się odpowiedniej lampki w głowie zebranych.
Łyżka została skonfiskowana, podobnie zresztą jak dzwon, a Flynn z Jimem wepchnięci do wozu, który miał ich ukryć przed dalszym drażnieniem pana Detektywa i sprawianiu, że pewnie poddawał w wątpliwość zdrowy rozsądek wszystkich, którzy w tym cyrku pracowali.
Layla akurat stała przy Elaine, powtarzając, że one to załatwią i żeby absolutnie nie budzić Aleksandra, bo po pierwsze, to odpoczynek należał mu się jak chuj, a po drugie to - nie dokończyła, bo pan brygadzista stanął nad nimi, a Tempest wyprostowała się na to, uśmiechając do niego lekko.
— Detektyw Longbottom? — zapytała z pewnym zainteresowaniem, uważnie przyglądając się jego odznace. — Ten Longbottom? Jak Erik Longbottom? — zmrużyła oczy, kiedy tak zlustrowała jego twarz, szukając w niej jakichś elementów pokrywających się z fotografią, którą miała w pamięci. — Nie sądziłam, że ktoś pana pokroju zawita w naszym cyrku. Drugie miejsce w rankingu najbardziej pożądanych kawalerów w Wielkiej Brytanii — klasnęła w dłonie wesoło, by zaraz szturchnąć Elaine w ramię. — Pamiętasz? Pokazywałam ci go chyba nawet, kiedy tylko wyszedł. Ranking w sensie — pochyliła się nad nią na moment, te słowa bardziej adresując do niej, niż stojącego przed nimi funkcjonariusza i nawet przy tym nieco ściszając głos. Nie to, żeby była jakąś przesadną fanką czy to Erika, czy to każdego innego kawalera wymienionego na liście, ale kto wie, może pan detektyw im się tu zaraz speszy. - Dalej jest pan wolny? - zachichotała jeszcze, w końcu jednak w większości przeganiając wesołość z ust.
— To cyrk, tutaj każda noc jest pełna wrażeń. Nie było to jednak nic wykraczającego poza normę — wytłumaczyła grzecznie. Jeśli liczył na jakieś obszerne wytłumaczenie, że okropnie zapili, to niestety mógł się tutaj trochę przeliczyć.
— Skargi? — uniosła brwi w powątpiewaniu. - Nie powinno być żadnych skarg — i powiedziała to tonem, który jasno sugerował znajdującą się na końcu tej myśli kropkę. Zaklęcia wyciszające zostały nałożone i nikt nie miał prawa zgłaszać ich za zakłócanie porządku tego typu. Prawda...? — Widzi pan, detektywnie Longbottom, nakładamy specjalne zaklęcia, które mają na celu ograniczyć przypadkowym przechodniom nieprzyjemnych wrażeń i jeśli ktoś nas zgłosił, to jest to definitywnie mowa nienawiści — splotła ręce przed sobą, mimowolnie pukając lekko palcem w ramię o które opadła dłoń.