10.12.2023, 17:44 ✶
– Nie sądzę – powiedziała Brenna, trochę nie chcąc straszyć niepotrzebnie Mabel, a trochę, bo wątpiła po prostu, czy Voldemort i śmierciożercy byli gotowi na kolejny tego typu atak. Ostatecznie celem tego podczas Beltane ewidentnie było coś więcej niż zasianie strachu. Voldemort coś tam zdobył – i musiał zapewne nauczyć się… jak z tego korzystać (a Brenna drżała wewnętrznie na myśl o momencie, w którym zdoła tego dokonać). Śmierciożercy też doświadczyli pewnych strat. Wątpiła, aby chcieli w tej chwili ryzykować tylko po to, by pokazać, że nikt nie jest bezpieczny.
– Bałabym się, gdybym miała wejść tam sama. Ale zawsze wchodzę z kimś – zapewniła z uśmiechem, może szczerze, a może sięgając po jedną z wielu półprawd. Mimowolnie zwróciła spojrzenie w tę samą stronę, co Mabel – i przez ułamek sekundy nawiedziło ją szarpiące poczucie tęsknoty.
Może za Hogwartem.
A może tylko czasem, kiedy wszystko było proste i nie musiała dopatrywać się niczego złego za uśmiechami otaczających ją ludzi.
– Nie martw się, królowo. Jestem pewna, że niedługo Knieja znowu będzie bezpieczna. Na razie po prostu nie można po niej spacerować, a mnie bardzo ta sprawa pochłania, ale postaramy się zaprosić cię niedługo i pobawimy się w sadzie – powiedziała, podsuwając małej Figg kolejne smakołyki. A potem postarała się zmienić temat – nakierować go na quidditch, skoro widziały już nastolatki, śmigające gdzieś w oddali w powietrzu, na Hogsmeade i na sklepy, które mogły potem odwiedzić. I bardzo starała się nie mówić ani nie myśleć o grozie Kniei, o śmierciożercach, o Zakonie i całej reszcie.
Bo te parę godzin miało należeć tylko do Mabel.
– Bałabym się, gdybym miała wejść tam sama. Ale zawsze wchodzę z kimś – zapewniła z uśmiechem, może szczerze, a może sięgając po jedną z wielu półprawd. Mimowolnie zwróciła spojrzenie w tę samą stronę, co Mabel – i przez ułamek sekundy nawiedziło ją szarpiące poczucie tęsknoty.
Może za Hogwartem.
A może tylko czasem, kiedy wszystko było proste i nie musiała dopatrywać się niczego złego za uśmiechami otaczających ją ludzi.
– Nie martw się, królowo. Jestem pewna, że niedługo Knieja znowu będzie bezpieczna. Na razie po prostu nie można po niej spacerować, a mnie bardzo ta sprawa pochłania, ale postaramy się zaprosić cię niedługo i pobawimy się w sadzie – powiedziała, podsuwając małej Figg kolejne smakołyki. A potem postarała się zmienić temat – nakierować go na quidditch, skoro widziały już nastolatki, śmigające gdzieś w oddali w powietrzu, na Hogsmeade i na sklepy, które mogły potem odwiedzić. I bardzo starała się nie mówić ani nie myśleć o grozie Kniei, o śmierciożercach, o Zakonie i całej reszcie.
Bo te parę godzin miało należeć tylko do Mabel.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.