Kiedy otrzymał list od Olivii, nie ukrywał zaskoczenia tym, co tam napisała. Sprytny plan? Co kombinowała? Odpisał jej dnia następnego, aby móc w księgarni ogarnąć sobie jakieś dni wolne pod rząd. Problemu z tym nie miał u kowala, który zgodził się dać mu jeden z weekendów wolny, uważając, że chłopak sobie na to zasłużył. Wtedy odpisał Olivii, kiedy ma wolne. Może chciała gdzieś z nim wyjść? Jej kolejna wiadomość zbiła go z tropu. Kalosze? Garnitur? To drugie miał, ale pierwsze… Musiał kupić. Miał na to przecież dużo czasu.
Wstawanie wcześniej nim słońce wzejdzie, dla Tristana nie było barbarzyńską godziną. Pamiętał jeszcze dni i noce, kiedy pracował jako auror, musiał być na każde pilne zawołanie. Szczególnie w sytuacjach dużych wydarzeń. Był do tego przyzwyczajony. Nawet do księgarni, przychodził chętnie z rana.
Tę noc przespał, jak przespał. Niby wziął eliksir na bezsenność, to jednak koszmary nad ranem powróciły. Jakby ciążyła nad nim klątwa. Zerwał się spocony i potrzebował chwili, aby dojść do siebie. Ogarnął się, ubrał na siebie jasne jeansy, granatową koszulę w kratkę i na to letni niebieski sweter. Kurtkę, ubrania na zmianę, kupione kalosze i dodatkowe obuwie na zmianę, wraz z dobrze zapakowanym garniturem i koszulą, schował do plecaka, który także powiększył za pomocą zaklęć, aby móc wszystko zmieścić. Dzięki temu w oczach mugoli, nie będzie rzucał się w oczy, że coś z nim jest nie tak. W ostatniej chwili przypomniał sobie o kocu, to jeszcze go wcisnął. Śniadania niestety nie zjadł. Zrobi to później, gdyż po koszmarach, nie mógł nic przełknąć. Pamiętał jeszcze, aby w razie czego zabrać eliksir na bezsenność. Skoro Olivia chce go zabrać gdzieś na dwa dni. Wolał się zabezpieczyć.
Zjawił się z rana, tak jak go prosiła w liście. Przez ramię miał przewieszony plecak. W tylnej kieszeni spodni zawsze podręczny notes z długopisem. A także różdżka, aby była pod ręką. Uśmiechnął się do niej, kiedy podszedł bliżej. Skinął jej głową na powitanie, nie mogąc niestety powiedzieć tych słów na głos, dzień dobry.