10.12.2023, 00:28 ✶
- Mówisz? Myślałam, że bycie dziwnym to twój urok - uśmiechnęła się lekko. Chciała coś jeszcze dodać, ale zrezygnowała, bo wbrew pozorom potrafiła ugryźć się w język. Lubiła się z nim droczyć, ale wszystko miało swoje granice. Już lata temu nauczyła się, że odpuszczenie żartów może uratować przed nieumyślnym zranieniem kogoś.
Gdy nieudanie rzuciła, uniosła ręce niby w geście zwycięstwa, i obróciła się w kierunku Leona.
- Jak nie ma, jak ja? Właśnie wyszedłeś z największym pechowcem na tym... Och kurwa - Olivia nagle zbladła, potwornie wręcz. Jej wzrok utkwiony był w Philipie, który stał niedaleko i na jej szczęście jej nie zauważył. Nie spodziewała się Notta tutaj, w ogóle zdążyła o typie zapomnieć przez te wszystkie miesiące. Lecz gdy tylko zobaczyła jego profil, wspomnienia wróciły. Nic zdrożnego, po prostu zachowała się jak debil - również nic nowego. Ale chociaż gwiazdor psy miał fajne. - Masz okazję teraz być rycerzem na białym koniu i wybawić mnie z opresji jak prawdziwą księżniczkę.
Schowała się za plecami przyjaciela i ostrożnie wyjrzała zza jego ramienia. Philip zdawał się być zajęty grą, więc to był doskonały moment na to, by wykonać taktyczny odwrót. Podejrzewała, że Nott w ogóle nie pamięta o rudej dziwaczce, z którą doświadczył dziwnego uczucia jakby dymnej kotary w Dolinie Godryka, ale kto go tam wiedział - sam był dziwny. Nawet bardziej niż ona.
- Jest tu ktoś, kogo bardzo nie chcę spotkać. Przesuń się lekko w prawo... I jeszcze trochę. Chodź, pójdziemy w te ogniska, to chyba czas najwyższy żeby tam iść, nie sądzisz? - szepnęła mu do ucha, pokazując w bliżej nieokreślonym kierunku. - Proszę?
Gdy nieudanie rzuciła, uniosła ręce niby w geście zwycięstwa, i obróciła się w kierunku Leona.
- Jak nie ma, jak ja? Właśnie wyszedłeś z największym pechowcem na tym... Och kurwa - Olivia nagle zbladła, potwornie wręcz. Jej wzrok utkwiony był w Philipie, który stał niedaleko i na jej szczęście jej nie zauważył. Nie spodziewała się Notta tutaj, w ogóle zdążyła o typie zapomnieć przez te wszystkie miesiące. Lecz gdy tylko zobaczyła jego profil, wspomnienia wróciły. Nic zdrożnego, po prostu zachowała się jak debil - również nic nowego. Ale chociaż gwiazdor psy miał fajne. - Masz okazję teraz być rycerzem na białym koniu i wybawić mnie z opresji jak prawdziwą księżniczkę.
Schowała się za plecami przyjaciela i ostrożnie wyjrzała zza jego ramienia. Philip zdawał się być zajęty grą, więc to był doskonały moment na to, by wykonać taktyczny odwrót. Podejrzewała, że Nott w ogóle nie pamięta o rudej dziwaczce, z którą doświadczył dziwnego uczucia jakby dymnej kotary w Dolinie Godryka, ale kto go tam wiedział - sam był dziwny. Nawet bardziej niż ona.
- Jest tu ktoś, kogo bardzo nie chcę spotkać. Przesuń się lekko w prawo... I jeszcze trochę. Chodź, pójdziemy w te ogniska, to chyba czas najwyższy żeby tam iść, nie sądzisz? - szepnęła mu do ucha, pokazując w bliżej nieokreślonym kierunku. - Proszę?