Murtagh pozwolił siostrze ucałować się w policzek, chociaż nie sprawiało mu to jakiejś specjalnej przyjemności. Wiedział jednak, że tak wypada, bo przecież byli rodzeństwem. Ramy i normy socjalne, były jego zdaniem właśnie tym, co odróżniało ludzi od zwierząt, a nawet czarodziejów od mugoli. Jeśli by nagle wszyscy przestali się do nich stosować, równie dobrze mogliby po prostu porzucić cywilizację i zamienić się w małpy. Z tego też powodu wysłuchał uprzejmie zarówno odpowiedzi Leviathana jak i swojej siostry. Zignorował tylko zaczepkę o tym, czy to matka kazała mu powiedzieć to co mówił. Dawno już wyrósł z słuchania się maminych rad i traktowania ich jak drogowskazów w życiu, jeśli nawet w ogóle kiedykolwiek to robił.
Westchnął lekko, kiedy Sarah ruszyła w stronę wianków. Gdyby miał taką możliwość, najchętniej zrobiłby krok w bok i opuścił towarzystwo tej dwójki, aby poszukać jakiegoś ciekawszego towarzystwa. Nie byłoby to jednak uprzejme a nawet mogłoby zostać zinterpretowane jako olewcze, więc bez protestów podążył do stoiska z wiankami.
Pozdrowił Agathę skinieniem głowy. Odkąd przestał się udzielać w kowenie, jego członkowie traktowali go dosyć chłodno a i on nie miał potrzeby przesadnie się z nimi spoufalać. Nie mógł jednak udawać, że kompletnie ich nie zna.
Obserwował, jak kobieta podaje im świeże, mocno pachnące, dopiero co splecione wianki i po chwili wahania przyjął jeden z nich. Może nie udzielał się w kowenie, a wiarę w siły wyższe uznawał z zasady jako coś co potrzebne było głównie ludziom słabszym jako oparcie, ale też wierzył w wartość tradycji i norm. Nie zamierzał ostentacyjnie odmówić udziału, szczególnie kiedy stała tuż obok jego młodsza siostra i jej przyszły mąż.
- Cóż, jak zmienię się w kozę, oczekuję, że będziesz mnie doić siostro. - oznajmił, nakładając dość duży i mocno pachnący wianek na głowę. Wiedział już, że za około pół godziny od tego zapachu rozboli go głowa, więc planował się wianka pozbyć przy pierwszej nadarzającej się okazji.
- A teraz chętnie rozejrzę się jednak za czymś mocniejszym. - dodał zwracając się do Leviathana, mając nadzieję, że wianek nie ma jakichś magicznych efektów, które ujawnią się choćby następnego dnia, co było typowe dla przedmiotów rozdawanych na sabatach.
@Sarah Macmillan @Leviathan Rowle
!wianki
“I know love and lust don't always keep the same company.”
― Stephenie Meyer, Twilight Murtagh Macmillan, Secrets of London