07.12.2023, 13:18 ✶
Felix korzystał z tych chwil bliskości tak, jak mógł. Nie robił nic ponad przytulanie, wiedząc że gdy raz przekroczy się granicę przyjaźni, nie będzie już odwrotu. Nie bardzo chciał stawiać wszystkiego na jedną kartę, przynajmniej nie w tej chwili. Lecz im był starszy, tym bardziej bolało go serce patrząc na to, co robi Elaine. I z kim.
Był w trakcie nalewania herbaty, gdy dziewczyna pokazała mu aniołka. Zmarszczył brwi, zerkając to na figurkę, to na nią samą.
- Laurent, tak? - mruknął, nie zaszczycając więcej figurki spojrzeniem. Poczuł, jakby Elaine właśnie wsadziła mu lodowaty nóż prosto w serce. Podał jej herbatę, swoją wypił niemal na raz, pozwalając by oparzyła mu gardło i przełyk. Ból sprawiał, że mógł odzyskać kontakt z rzeczywistością. Sięgnął po kanapkę. - Ładny.
Chyba tego oczekiwała, prawda? Że powie, że ładne i w ogóle to życzy jej szczęścia z Laurentem, kimkolwiek on by nie był. Ale tego ostatniego nie mógł powiedzieć, bo by skłamał. W tej chwili życzył Laurentowi, żeby spadł ze schodów i złamał obie nogi i ręce, tak dla pewności. Kto to w ogóle był i co to za imię: Laurent?
Agresywnie wgryzł się w kanapkę, uznając że to najlepsze, co może zrobić. Bolały go usta i gardło, ale przynajmniej dzięki temu był w stanie siedzieć cicho. Bał się, że zaraz palnie jakieś głupstwo i tyle będzie z miłego wypadu nad jezioro. Bell zapatrzył się w wodę na dłuższą chwilę.
Był w trakcie nalewania herbaty, gdy dziewczyna pokazała mu aniołka. Zmarszczył brwi, zerkając to na figurkę, to na nią samą.
- Laurent, tak? - mruknął, nie zaszczycając więcej figurki spojrzeniem. Poczuł, jakby Elaine właśnie wsadziła mu lodowaty nóż prosto w serce. Podał jej herbatę, swoją wypił niemal na raz, pozwalając by oparzyła mu gardło i przełyk. Ból sprawiał, że mógł odzyskać kontakt z rzeczywistością. Sięgnął po kanapkę. - Ładny.
Chyba tego oczekiwała, prawda? Że powie, że ładne i w ogóle to życzy jej szczęścia z Laurentem, kimkolwiek on by nie był. Ale tego ostatniego nie mógł powiedzieć, bo by skłamał. W tej chwili życzył Laurentowi, żeby spadł ze schodów i złamał obie nogi i ręce, tak dla pewności. Kto to w ogóle był i co to za imię: Laurent?
Agresywnie wgryzł się w kanapkę, uznając że to najlepsze, co może zrobić. Bolały go usta i gardło, ale przynajmniej dzięki temu był w stanie siedzieć cicho. Bał się, że zaraz palnie jakieś głupstwo i tyle będzie z miłego wypadu nad jezioro. Bell zapatrzył się w wodę na dłuższą chwilę.