Kolejna próba się właśnie zakończyła. Hjalmar wahał się przez kilka moment, aby przyjrzeć się temu co stworzył. Z jednej strony nic nie pękło... Ale czy to było wystarczającej jakości? Czy to było coś, co zadowoli ich klienta? - To nie jest jeszcze to... - odparł ni to do ojca, ni to do siebie. Chociaż może trochę do Dagura, chcąc go niejako poinformować o postępach? - Widzę po tym ostrzu, że to nie jest to czego potrzebujemy - stwierdził. Nie raz, a nawet nie dwa razy widział jak powinno wyglądać dobre i wytrzymałe ostrze. Starszy z Nordgersimów nie raz mu to pokazywał, a on jako dobry i trochę niesforny uczeń, zapamiętał to.
- Spokojnie... Spokojnie. Do trzech razy sztuka... - dodawał sobie otuchy, łapiąc kolejny kawałek metalu, odrzucając to ostrze. Na całe szczęście te wszystkie próby były wliczone w koszta produkcji - Teraz musi się już udać - rzekł na głos i rozpoczął kolejny żmudny proces przygotowywania metalu, aby następnie móc przystąpić do jego hartowania. W tym momencie nie pozostawało nic innego jak po raz kolejny zagłuszać myśli wszystkich domowników, chcąc wykuć jak najlepsze ostrze.
Kilkaset? Kilka tysięcy uderzeń? Na pewno jakiś czas później, kiedy ostrze nabrało już odpowiednich kształtów oraz mogło być już gotowe, Hjalmar przestał uderzać, sprawiając, że w kuźni nastała głucha cisza. Nordgersim nabrał powietrza w płuca i wyciągnął ostrze z beczki pełnej wody. To jest to! Wygląda przepięknie... zaniemógł na widok tego co zobaczył - Mamy to! Mamy to ojcze! - wykrzyczał w pełnej dumie na swój wyczyn - Udało się. Mamy dobre ostrze! - powtórzył, wszak sam w to chyba nie do końca wierzył. Odłożył je jednak bardzo ostrożnie na blat i ruszył do swojego ojca, aby go uścisnąć z tego całego szczęścia - Potrzebuję jeszcze około godziny, aby go złożyć w całość i dodać zdobienia, które prawie są gotowe. Potem wchodzi Twoja cześć - przyznał, zbijając z ojcem tak zwanego misiaczka. Gdyby nie to, że jeszcze mieli trochę roboty do zrobienia, to sięgnąłby ze szczęścia po jakąś flaszkę.
- Wracam do pracy. Zanim się obrócisz, miecz będzie gotów, abyś mógł go zaklnąć - zapewnił i zgodnie z tym co zapowiedział, wrócił do stołu, aby złożyć miecz w całość. Kiedy najtrudniejsza część była gotowa, zabrał się za przygotowanie reszty. Zamontował ostrze w ładnie zdobionej rękojeści, która została wykonana tak jak zażyczył tego sobie Laurent, a następnie upewnił się, że wszystko będzie dobrze się trzymać. Będzie dobrze pomyślał, badając go z każdej strony. Miecz prezentował się tak jak powinien - idealnie. Hjalmar dodał jeszcze tylko inicjały do broni, aby można było odróżnić kowala, który wykonał tą broń. W ten sposób, na samym dole ostrza, drobnym drukiem zostało wykute - HBN - VI 72, co znaczyło nic innego jak - Hjalmar Björn Nordgersim - czerwiec 1972.
- Proszę ojcze. Teraz Twoja część - rzekł do Dagura, prezentując mu miecz, który przyniósł owinięty w płótno - Mam nadzieję, że pójdzie Ci dobrze, wszak ciężko nam będzie sprawdzić czy on rzeczywiście... potrafi odpędzić czarną magię - dodał, przekazując gotowy produkt w ręce Mistrza ich kuźni.
Dwa rzuty na próbę wykucia ostrza i złożenia miecza. Korzystam z rzemiosła.
Sukces!
Sukces!