03.12.2023, 03:22 ✶
Uśmiechnął się lekko i uniósł dwa wyprostowane palce do skroni. Podpatrzył kiedyś u mugoli ten gest i bardzo mu się spodobał. Co prawda brakowało mu kaszkietu, żeby był naprawdę oszałamiający, ale Elaine musiała się zadowolić PRAWIE oszałamiającym Felixem w tej chwili.
- Dla ciebie wszystko, księżniczko - mrugnął z rozbawieniem, bo z księżniczką to, z całym szacunkiem, Elaine miała niewiele wspólnego. Poza oczywiście przepięknymi oczami, włosami które były miękkie i pachnące, jasną skórą, tym uśmiechem... Felix, skup się!
- Chcesz się upewnić, że twoja przyszłość będzie wspaniała? Nie ma sprawy, ale wiedz że cokolwiek tam zobaczysz, ja będę stał z tyłu jak cień - gdyby był ponury czy miał poważną minę, te słowa mogłyby zabrzmieć jak groźba. Jednak z jego uroczą aparycją i tym zniewalającym, dziecinno-naiwnym uśmiechem nie zabrzmiało to jak nic innego, jak wyłącznie słodka obietnica tego, że zawsze będzie u jej boku, cokolwiek się wydarzy. Poprawił wianek na głowie Elaine, przekrzywiając go lekko. Teraz wyglądała bardziej jak ona. Masa krzywizn i pęknięć, które układały się w idealną całość. Uśmiechnął się. - Jak prawdziwa księżniczka.
Pochylił się przed nią jak przed damą, zanim nie pochwycił jej ręki by pociągnąć ją ze śmiechem w stronę tańczących kapłanek. Trochę się obawiał własnej reakcji na nie - były młode, piękne, a ich ciała wyginały się w jeden stały rytm. Krążyły wokół ognisk, przyciągając wzrok, lecz młody Bell z zaskoczeniem zauważył, że to ognisko przyciąga jego uwagę. Przełknął ślinę, na chwilę tracąc wszystko z widoku. I kapłanki, i Elaine, której rękę mocno ścisnął, jakby chciał powrócić do rzeczywistości.
!płomienie
- Dla ciebie wszystko, księżniczko - mrugnął z rozbawieniem, bo z księżniczką to, z całym szacunkiem, Elaine miała niewiele wspólnego. Poza oczywiście przepięknymi oczami, włosami które były miękkie i pachnące, jasną skórą, tym uśmiechem... Felix, skup się!
- Chcesz się upewnić, że twoja przyszłość będzie wspaniała? Nie ma sprawy, ale wiedz że cokolwiek tam zobaczysz, ja będę stał z tyłu jak cień - gdyby był ponury czy miał poważną minę, te słowa mogłyby zabrzmieć jak groźba. Jednak z jego uroczą aparycją i tym zniewalającym, dziecinno-naiwnym uśmiechem nie zabrzmiało to jak nic innego, jak wyłącznie słodka obietnica tego, że zawsze będzie u jej boku, cokolwiek się wydarzy. Poprawił wianek na głowie Elaine, przekrzywiając go lekko. Teraz wyglądała bardziej jak ona. Masa krzywizn i pęknięć, które układały się w idealną całość. Uśmiechnął się. - Jak prawdziwa księżniczka.
Pochylił się przed nią jak przed damą, zanim nie pochwycił jej ręki by pociągnąć ją ze śmiechem w stronę tańczących kapłanek. Trochę się obawiał własnej reakcji na nie - były młode, piękne, a ich ciała wyginały się w jeden stały rytm. Krążyły wokół ognisk, przyciągając wzrok, lecz młody Bell z zaskoczeniem zauważył, że to ognisko przyciąga jego uwagę. Przełknął ślinę, na chwilę tracąc wszystko z widoku. I kapłanki, i Elaine, której rękę mocno ścisnął, jakby chciał powrócić do rzeczywistości.
!płomienie