29.11.2023, 21:22 ✶
- Powiem ci słowo piękne, Avelino, że niezależnie od tego, czy gdzieś cię ten wianek pociągnie, czy też nie, to przynajmniej wiesz, gdzie mieszkam i gdzie mnie szukać - odparłem i ukłoniłem się usłużnie, bo przynajmniej była już u nas w cyrku, a też nie byłem jakąś osobą, która rozpłynie się w powietrzu. Co prawda, mogliśmy się zwinąć z Little Hangleton, ale jak nie Little Hangleton, to inne miejsce w Anglii, a je z kolei często wkoło przewijaliśmy, a też sowa u mnie działała jak należy, więc... chciała czy nie chciała, dorwać mnie mogła o każdej porze.
Podałem jej swój wianek i założyłem ten miętowy. Hm... Może nie jakoś intensywnie, ale niemalże od razu poczułem się jakoś inaczej, jakoś tak... Jak ja, ale bardziej jak ja. Powietrze stało się jeszcze lżejsze, słońce bardziej promienne, a trawa... bardziej trawą, zdecydowanie.
- Stwierdzam, że jest w nich jakaś magia. Kiedy założyłem ten, to tak... Ale myślę, że to nic złego. W tamtym czułem się bardziej silny, a w tym... w sumie też, ale w taki inny sposób. Jakbym mógł wznieść się w powietrze i polecieć bez miotły. Czuję ten ciepły wiaterek na swojej skórze, jakoś tak intensywniej... To przyjemne - przyznałem się, wzruszając ramionami. Zaproponowałem jej swoje ramię i, cóż, ruszyłem przed siebie, zastanawiając się, czy gdzieś po drodze minę któreś z moich podopiecznych. Spodziewałem się tu zobaczyć więcej twarzy niż to było planowe i już sobie porozmawiam z delikwentami, którzy ważyli się opuścić własną wartę. Ale to potem. Teraz miałem ograniczony czas w towarzystwie Aveliny Paxton, więc...
- Chciałabyś ujrzeć przyszłość w ognisku czy nie kręcą cię takie sprawy? - zapytałem, zaproponowałem. Równie dobrze mogliśmy iść do stoiska z jedzeniem, ale pewnie nie musiałem jej mówić, że łasuch ze mnie, bo mówiłem jej to za każdym razem. - Możemy też coś zjeść... Jadłaś coś po powrocie...? - zatroszczyłem się, a też nie chciałem głośno wśród innych mówić o statku, więc miałem nadzieję, że będzie wiedziała, co mam na myśli. Swoją drogą, kiedy mi opowiedziała o tych rewelacjach z dzisiejszego swojego dnia, to byłem pod niemałym wrażeniem. Nasza twórczyni scenariuszy nie wymyśliłaby czegoś aż tak pokrętnego, złożonego i mrocznego przede wszystkim. Czasami, kiedy zestawiałem podobne zdarzenia ze swoim życiem w cyrku, to stwierdzałem, że lepiej trafić nie mogłem. Z domem, z rodziną, z rodzeństwem, przyjaciółmi. Drobne problemy to nic, kiedy coś wysysało cię z życia i niewiele mogłaś na to poradzić, co nie?
Rzut na percepcję, czy w tłumie ujrzę The Beast oraz The Edgea
Rzut na percepcję, czy w tłumie ujrzę The Little Fox oraz Felixa Bella
Podałem jej swój wianek i założyłem ten miętowy. Hm... Może nie jakoś intensywnie, ale niemalże od razu poczułem się jakoś inaczej, jakoś tak... Jak ja, ale bardziej jak ja. Powietrze stało się jeszcze lżejsze, słońce bardziej promienne, a trawa... bardziej trawą, zdecydowanie.
- Stwierdzam, że jest w nich jakaś magia. Kiedy założyłem ten, to tak... Ale myślę, że to nic złego. W tamtym czułem się bardziej silny, a w tym... w sumie też, ale w taki inny sposób. Jakbym mógł wznieść się w powietrze i polecieć bez miotły. Czuję ten ciepły wiaterek na swojej skórze, jakoś tak intensywniej... To przyjemne - przyznałem się, wzruszając ramionami. Zaproponowałem jej swoje ramię i, cóż, ruszyłem przed siebie, zastanawiając się, czy gdzieś po drodze minę któreś z moich podopiecznych. Spodziewałem się tu zobaczyć więcej twarzy niż to było planowe i już sobie porozmawiam z delikwentami, którzy ważyli się opuścić własną wartę. Ale to potem. Teraz miałem ograniczony czas w towarzystwie Aveliny Paxton, więc...
- Chciałabyś ujrzeć przyszłość w ognisku czy nie kręcą cię takie sprawy? - zapytałem, zaproponowałem. Równie dobrze mogliśmy iść do stoiska z jedzeniem, ale pewnie nie musiałem jej mówić, że łasuch ze mnie, bo mówiłem jej to za każdym razem. - Możemy też coś zjeść... Jadłaś coś po powrocie...? - zatroszczyłem się, a też nie chciałem głośno wśród innych mówić o statku, więc miałem nadzieję, że będzie wiedziała, co mam na myśli. Swoją drogą, kiedy mi opowiedziała o tych rewelacjach z dzisiejszego swojego dnia, to byłem pod niemałym wrażeniem. Nasza twórczyni scenariuszy nie wymyśliłaby czegoś aż tak pokrętnego, złożonego i mrocznego przede wszystkim. Czasami, kiedy zestawiałem podobne zdarzenia ze swoim życiem w cyrku, to stwierdzałem, że lepiej trafić nie mogłem. Z domem, z rodziną, z rodzeństwem, przyjaciółmi. Drobne problemy to nic, kiedy coś wysysało cię z życia i niewiele mogłaś na to poradzić, co nie?
Rzut na percepcję, czy w tłumie ujrzę The Beast oraz The Edgea
Rzut Z 1d100 - 34
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut na percepcję, czy w tłumie ujrzę The Little Fox oraz Felixa Bella
Rzut Z 1d100 - 34
Akcja nieudana
Akcja nieudana